Czasami człowiek przychodząc do stajni moze wyciągnąc wręcz nieprawdopodobne wnioski. Poszłam sama, zła na cały swiat, w sumie poszłam bez celu, bez planu, usiadłam na huśtawce i gapiłam się na rude jedzące siano. Do płotu podzeszła Holda, przerwała jedzenie – o mamo, cos jest wazniejsze niz mielenie mordą! Stanęła, wysadziła łeb zza płotu i się gapi. Ignoruję dalej jedzac gruszkę ale Holda jest uparta. Stoi i się doprasza o zainteresowanie. Uległam, złapałam, ubrałam i w sumie miałam tylko wyczyścic gruntownie. Skonczyło się na wspaniałej sesji liberty. Takiego konia na wolności nigdy nie miałam, skupionego, skoncentrowanego na mnie, przybiegającego na przywołanie galopem!
W sumie się cieszę ze z „prawdziwą” pracą na wolności tyle czekałam, ze nie dałam się ponieść zapałowi by zacząć cos wczesniej niz obie strony są na to gotowe. Bo na wolności trzeba słuchać konia, być bardziej subtelnym, bo nie ma liny, nic konia nie trzyma i jesli będziemy nachalni, namolni i za łapczywi po prostu sobie pojdzie…

Wczesnowiosenny spacer

Slalom czyli wave

Położ nogę na – frisbee – idziemy w kierunku zmniejszania obiektu

Cofanie z hulahop

hulahopowe wariacje

Zaczynamy na golasa



Stick to me


jeż

okrązanie


driving

No i finito