konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: freestyle

    Zdjęcia przysypały się klatkami z filmiku i zostały zapomniane.
    Z siodła jest dobrze, chociaz jazda z carrotem nie jest „fun and easy”, ale głownie z mojej winy. Odkładałam wsiadanie z patykiem bo Holda miała do tej pory dość negatywne skojarzenia z batem z siodła, robiła się hiperelektryczna więc ja stosowałam strategię unikologii zamiast przełamac sie i zabrac się za jazdę z CS.

    1

    7

    3

    4

    5

    6

    Tak jak pisałam w komentarzach do ostatniej notki jak wygląda zaliczenie po zmianach – ja jedynkę zaliczałam „po staremu” jeszcze. Auditions wysyła sie do USA do siedziby firmy, do 1 maja audycje
    ocenia sam Pat Parelli a jego ocena dla mnie jest najbardziej
    wartościowa! Plus tzw self assessment z listą zadań ktore musimy umiec
    na danym poziomie. Karol i Czapla oficjalnie zaliczyli 1 i czekają na swoj certyfikat i sznurek czerwony. Ja z kolei sznurka na razie nie dostanę bo zostało mi „drugie poł” dwójki, czyli freestyle do zaliczenia. Obecnie mozna zaliczać jednorazowo tylko jedno savvy – czyli na linie, freestyle, wolność i jazdę z finezją.
    Więc tym razem Holda nie ma urlopu jak po zaliczeniu 1, tylko zabieramy się do roboty!

    W sumie tak sobie pomyslalam ze ja zawsze jestem z Holdy zadowolona, z tego jak nam się układa. Zmiana o 180 stopni wyzwoliła we mnie wręcz niesamowite zadowolenie z tego jak nam się układa. I tak sobie mysle ze dobrze, bo o to chodzi by i koń i jego ludź byli zadowoleni.
    My cały czas w fazie obijanie się kontra zrywy do pracy. Głownie z ziemi. Choć z siodła tez jakieśtam nowe rzeczy dłubiemy – chody boczne na luźnej linie, dziewięciostopniowe cofanie i przejscia, przejscia i jeszcze raz przejscia.

    Holda czasem ma inne wizje – głownie wynikające z braku spożytkowania częstszego energii które się objawiają tak

    Ta sytuacja dała mi w sumie wiele do myślenia, tak naprawdę kiedys zawsze mi się wydawalo ze jak kon zacznie cudowac to na kantarku to kaplica. A tak naprawdę okazuje się ze to nie ma znaczenia, ze wędzidło i kontakt w takich sytuacjach nic nie zmieniają. Bo tak naprawdę tak jak ładnie powiedziano ze trzeba panowac nad konską głową a nie nad jego połtonowym ciałem.
    Ja nie spadłam;]

    Ostatnio powoli eksplorowałyśmy tez temat liberty i naprawdę byłam pod wrażeniem jak się dogaduję z Holdą i jak fajnie ona mnie czyta a ja ją.

    Kolejną fajną rzeczą ktorą zaczęłyśmy robić jest ciąganie przedmiotów. Rozłożone na czynniki pierwsze, najpierw dośc opornie i podejrzliwie a potem coraz fajniej, ale podejrzewam ze po prostu moja wina ze linka trochę za krótka była.

    To tak w skrócie co u nas i co porabiamy a tak ogolnie czekamy na ocieplenie i lepsze podłoze, bo dzis to tylko na łyzwach mozna jezdzic…


    • RSS