Po letniej przerwie wróciłyśmy do pracy, teraz z załozenia wiecej będzie z siodła niż z ziemi.
A co słychać z siodła? Słychać galopy, wyczekane, cierpliwie, Holda na sznurkach pod jezdzcem nie galopowała dwa lata. Tyle czasu zabrało bym mogła z pełnym zaufaniem galopować na niej, wiedząc ze przejdzie do niższego chodu na delikatny sygnał. Galopowała jak „normalny” koń, równym tempem, bez odpałów. I byłam z niej naprawdę dumna. Z siebie zreszta tez, ze byłam cierpliwa, że nie ponaglałam naturalnego porządku. Parellioza uczy cierpliwosci, a cierpliwośc popłaca.
Zdjec strasznie duzo się nagromadziło więc wrzucam wszystkie.

h1

h3

h5

h6

DSC_0362

DSC_0009

g3

g4

g2

g1

linka

Kolejna wielka sprawa jaką udało nam się „wypracować” to wsiadłam na samym stringu – zwanym też cordeo. Czyli łeb goły, sterowanie za pomocą dosiadu i carrota. I powiem szczerze ze było rewelacyjnie, koń spokojny, wsłuchany w sygnały, bardzo skupiony.
Paradoksalnie lepiej się czułam na stringu niż na jednej linie.

DSC_0015

DSC_0016

DSC_0025

DSC_0028

DSC_0057

DSC_0063

DSC_0091

Kucuś pracuje teraz więcej z ziemi niz z siodła. Następnym razem będą zdjęcia Pluszito.