Było fajnie, bardziej powaznie bo na lonżowniku. No ale rowniez fajnie. Czapla klei ze trzeba do przodu się poruszac, ze się stoi grzecznie przy drabince przy wsiadaniu, ze równie grzecznie stoi się przy zsiadaniu. W dalszym ciągu opcja jezdziec i koń, bez prowadzaczy czy tez dodatkowych lin.

a

a1

a3

a4

a5

a2

a6

I tak sobie myslę jak bardzo się obawiałam tego dnia kiedy trzeba będzie wsiąśc na tego czorta rudego, podjąc się czegos czego nigdy nie robiliśmy oboje. Z perspektywy czasu patrząc wiem ze gdyby nie PNH nie podjęlibyśmy się tego sami, ze na pewno byśmy szukali kogoś kto to zrobi.
A tak po prostu zbieramy żniwo dobrej pracy. A stosunek konia do tego pokazuje ze został przygotowany na tę chwilę.
Ciekawe jak będzie dalej bo ja mimo wszystko przewiduję ze przyjdzie taki dzien gdzie arabska inteligencja w połączeniu z huculskim oporem postawi się. Na ten rok nie planujemy więcej niz poruszania się w stępie, zgięc bocznych, przestawiania przodu i zadu, stęp- stój- cofanie. No i kierownicy bo na razie po prostu jestesmy pasazerami z założenia.

Holda tez ma się swietnie. Wracamy do pracy bo chyba z fruwających paskudztw tylko komary zostały!

b1

b2

DSC_0208

DSC_0210

DSC_0246

DSC_0236