konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2008

    Ostatnio same prezenty od losu. Ale po kolei.
    Zaliczyłam 1. I to jest dla mnie wielkie coś, że zrobiłyśmy to z Holdą, ze doprowadziłyśmy jakis pierwszy etap do końca, ze nie poddałyśmy się.
    Teraz trzeba tylko czekać na czerwony sznurek i certyfikat od Pata Parellego.
    No i na chwilę obecną jestem jedyną osobą na Podlasiu z zaliczonym poziomem pierwszym;] Moze nie brzmi to jakoś „ajwaj”, ale w Polsce całej nikt nie ma 3 zaliczonej, więc 1 to już coś.
    Jak dostanę certyfikat na pewno sie pochwalę;]

    Jakie jeszcze prezenty?
    Przyniosłam do stajni folię, w”prezencie” dla rudych, do zabawy. Było super, takie porozumienie i zainteresowanie jak nigdy,a  w sumie nie czarujmy się, folia jest koniojadowa.
    I to potraktowałam jako prezent od nich, zadnego fukania, płoszenia się, ot po prostu obie pełne zainteresowania dla nowej zabawki, ktorą przyniosłam.







    Kolejny prezent wynikał z mojego pomysłu by swojemu koniowi wyciąc wzorek na zadzie. Kupiłam maszynkę bezprzewodową i zaopatrzona w narzędzie bzyczące podejrzwałam ze moj kon mnie ofuka, będzie przestraszony i sporo nam zajmnie oswajanie maszynki zanim uda się wyciąc wzorek. Wszak konie rozne rzeczy przy goleniu robią.
    A jak było? Dostałam prezent od Holdy, stała nieuwiązana a ja działałam, zero stresu, pełen relaks i spokój.
    I po raz kolejny się utwierdziłam w przekonaiu, że wybrałam dobrą drogę, dla siebie i swoich koni.

    Jak zwykle przerwa w pisaniu, jakos koncepcji na notkę brakowało.
    Dostałam informację zwrotną o moim zaliczeniu – „I love how relaxed Your horse is and how much trust you have for each other”, „Well done Paulina. You have a lovely relationship with your horseand make a great partnership. Just 1 to resubmit”.
    A to jedno do poprawienia to pasażer, nagrany w pierwszej wersji przeze mnie w stępie a nie w kłusie.
    Dla mnie pasazer to był jakis koszmar, kon poruszał się tylko po
    obwodzie lonżownika w kłusie takim ze po prostu było „straszno” i mało
    bezpiecznie, w jednym kierunku, nakręcając się coraz mocniej i nie
    myśląc o przejściach do stępa.
    Probowałyśmy przejśc, zgięć, rozne były podchody az parę mądrych osob w
    tym mi. in. Berni powiedział by dalej iść z programem z ziemi, i być
    moze wraz ze wzrostem savvy i komunikacji z koniem cos się zmieni, a
    jak nie to znaczy ze potrzebuję pomocy profesjonalisty
    No i zostawiłam „dłubanie” tego zadania, zaliczenie nagrałam w stępie -
    więc do poprawy to zadanie wrociło. No i jak przestałam pasażerować
    naprawiło się samo
    Heh dziwna ta parellioza – ilez to się samo naprawia!
    Więc nie dosc ze się „naprawiło” to na dokładkę zostało nagrane i wysłane do Parelli Office do UK. Teraz pozostało mi czekac czy ostatnie zadanie jest ok.
    Zabawne okolicznosci samego nagrywania były takie ze tak naprawdę swiat „zewnętrzny” stwarzał warnunki mało przychylne do jazdy – jak głupie latały i wydzierały się grubasy sąsiadów, wiatr wiał więc kiedys tak naprawdę tłumaczyłabym sobie ze moj kon boi się wiatru i moze być „spooky”;] Do tego równarkarownała okoliczne drogi wydajac przy tym dziwne pipczenie, irytujace i mnie i konia.
    Ale widac jak ma być dobrze i koń jest myslami z nami a my z koniem to cała reszta nie ma znaczenia.


    A tak poza tym to działamy z obiema rudymi małpkami z ziemi – z duzą więcej, 8 z ziemi, przejscia w doł w circling game. Z małą małpką zas wszystkie 7 zabaw. Na razie trochę cuduje w okrązaniu, ogolnie napala się i elektryzuje, ale nie chcę za mocno jej hamowac, na razie biorę to co daje, choc nie zawsze jest to ten kierunek chociazby o ktory proszę. Na dokladkę jest bardzo delikatna, wystarczy niewielka energia, wdech i ręka w bok a mam dzikie harce po obwodzie. Podoba mi się tro umiarkowanie, zwłaszcza jak do brykow dębacze dochodzą. I to jest ta „CZARNA” strona okrązania, jasna zaś to fakt ze potrafię w kazdej chwili przerwac tę grę, bo nawet jesli mam dzikie galopki to wystarczy spojrzenie na zad a Hucyk odangazowuje się i stoi z pytającą miną.
    Z Holdą zdecydowanie inaczej nasze początki wyglądały.








    Na pogodę w sumie nie mozna bardzo narzekac, zdarzaja się czasem piękne słoneczne dzionki ze az żal siedziec w domu.
    Ciekawa jestem bardzo jaka zima bedzie…

    P.S. Przypomniałam sobie własnie dlaczego notki tyle czasu nie było;] Przeciez aparat był 2 miesiace w naprawie!!!


    • RSS