konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2008

    Zgodnie z obietnicą wrzucam kilka stopklatek z filmiku jaki nagrywałam – czyli Official Assessment Level 1. Jakośc kiepsciutka bo wycinane toto z filmu, dodatkowy mankament to pasek przez cały film -  z racji bezpłatnej wrsji programu do konwersji na dvd.









    Nowych zdjęc nie ma, mały świński ryjek ściągnął nam z połki obiektyw od aparatu i posuł więc na razie widoków nie ma na nowe fotki. Swiński ryjek ma się wyjątkowo dobrze, waży juz 4 kg i odkryłam jego kolejne talenty.
    Zdjęc Peppy kilka nowych jest, więc zapraszam do oglądania





    Znow obijam sie z pisaniem, w sumie głownie dlatego ze natłok roznych zdarzeń w zyciu codziennym sprawia ze czasem cięzko jest zwyczajnie zebrac sie i napisac co u nas.
    A u nas dobrze, konie mają się dobrze i cała reszta zwierzyńca tez.
    Do zwierzyńca dołączyła Cerditos Vietnamitas czyli swinka wietnamska;] No i jest swietnie, wesoło i totalnie zakręcenie, niedługo minie juz 3 tygodnie jak swinka jest u nas.
    Co lubi? Lubi kaszę gruszkową, klikać za kangoosy, jesc papier i hulać po domu. Nie lubi kąpieli, karmienia z butelki i przewracania na plecki. Klikamy na razie patrzenie głębokie w oczy – czyli wołamy i dostajemy ryjek w gorę i słodkie oczy. Klik. Smaczek. Dobra swinka;]
    Alina musimy się koniecznie zobaczyc!!!! Bo klikanie ze świnką to wyzwanie;]








    Poza swinkowo to z rudą jest pracująco, pracujemy nad naszym zaliczeniem poziomu pierwszego, szlifujemy, nagrywamy. Dlatego zdjęc nie ma za wiele, jakies lipcowe są, bo ostatnio raczej „kamerowo” niz aparatowo.







    Hucunio tez powoli wkracza w swiat parelityczny hehe. Całkiem niezle z Karolem im idzie i bardzo miło patrzec jak pracują razem.







    Jak tylko uporam sie z całum zaliczeniowym filmem postaram się powycinac jakies stopklatki z niego i powrzucać na blog.
    Bardzo jakos do tego sprawnie podeszlam, o zaliczaniu myslalam juz jakis czas ale wiadomo jak to jest jak zawsze jest milion innych wazniejszych spraw. A z kolei jak się człowiek bierze ze nagrywanie to nagle cos co zawsze wychodzi zaczyna się psuć a to co się psuło naprawia sie samo i tak w kołko;]
    Jesienią wybieram się na kurs L2 jako słuchacz i już nie mogę się doczekać. Bo potrzebuję nowych inspiracji i bodzcow by isc z koniem dalej.
    Ostatnio wsiadłam cięzko przerazona na „obcego”  choc nie do końca konia na wędzidle na stępa – choc raczej chyba lepiej powiedziec ze to było prowadzanie;] I uświadomiłam sobie ze wędzidło w pysku Holda miała ostatni raz przeszło rok temu. Jak ten czas leci heh.
    Pozdrawiam wszystkich ktorzy jeszcze tu zaglądają i postaram się z kolejną notką tyle nie zwlekac.


    • RSS