Przeżuwam, i mrugam
Bezustannie od powrotu
A to znaczy ze myślę
zapisuję na twardy dysk
Kobył tez przeżuwa i mruga, bo wrócił ktoś inny, ktoś bardziej czytelny, kto gada bardziej po końsku. Ktoś komu uporządkowały się priorytety, kto znalazł drogę i teraz ma przekonanie ze dobrze podąża. Bo w sumie każdy z nas powinien podążać tam gdzie go serce niesie, i robić to co wydaje mu się słuszne.
Niektórzy pytają ; to co? Będziesz jeździć jeszcze klasycznie? Odpowiedz na tym etapie jest że oczywiście.
Czy będę wsiadać po pnh owemu? O tym dalej
A teraz po kolei

Z kursu wróciłam w piątek w nocy, z wielką kwadratową głową od przemyśleń. Te 3 dni były niesamowite. Bo tuz przed samym wyjazdem wszystko się pozmieniało, i zamiast bycia słuchaczem jak było w planach dostałam prezent – możliwość bycia jeźdźcem.
Prezent od tak naprawdę obcej osoby, człowieka którego znam via forum internetowe, którego syn nie mógł z nim jechać i zajęłam jego miejsce by spędzić 3 wspaniałe dni z jego koniem Leonem jak to jest ze mam szczęście do kasztanow :D
I w tym miejscu jeszcze raz chcę podziękować Ci Rafał, za to że dałeś mi taką możliwość!!!

Z rzeczy przyziemnych ; kurs był w bardzo fajnym pingwiniarskim ośrodku ; KJ Celbant, u Pani Ani Bienias. Piękne miejsce dla oczu, jak wczasy. Mimo ze fizycznie byłam bardzo zmęczona ; drugiego dnia az krew z nosa poszła. Po dwóch dniach zajęć mówiłam Berniemu, naszemu instruktorowi, że będę ćwiczyć na leżąco trzeciego dnia bo po kilku godzinach rano, kilku po południu trzymania konia na linie, w drugiej ręce carrot sticka, poruszaniu się po kopnym piasku nie miałam już chyba centymetra ciała które by nie bolało. Dlaczego? Pewnie dlatego ze zle ukierunkowałam energię i z rzeczy prostych robiłam skomplikowane;]

Teraz czas na część bardziej mistyczną. Widziałam cuda, naprawdę. Nie da się tego opowiedzieć. Nie umiem tez odpowiedzieć na większość pytań jakie padają z ust naokoło:
- to co umiesz?
- co mówił instruktor?
- pokaz czego się nauczyłaś?
Bo to nie jest jak wytłumaczenie jak zagalopować, czy zrobić półparadę, ciężko jest wytłumaczyć coś co tak naprawdę jest filozofią, sposobem myślenia, bo wydaje mi się ze żeby uporządkować sobie to wszystko myślenie jest kluczową sprawą. Same gry w sobie bez posiadania ich sensu w głowie nie mają tak naprawdę nic poza tym co widać.
Bo kurs tak naprawdę mnie zmienił, to jak myślę, na wiele kwestii otworzył oczy, wyprostował.
Dał mi przekonanie ze serce dobrze mnie kieruje, ze idę dobrą drogą. I że to jest to, co siedziało w środku.
I teraz kwestia jeżdżenia po PNHowemu. Na kursie w ostatni dzień było wsiadanie. Jako jedyna nie wsiadłam na kantarze i sznurku. I to nie kwestia obaw. Bo nikt nawet powodu do stresu nie miał. Nie wsiadłam i na rude jeszcze pewnie parę chwil nie wsiądę tak. Jeszcze sporo jest do zbudowania na ziemi, by mieć solidną bazę. A co dopiero na kursie kiedy budowałam cos z Leonem przez 3 dni naszej znajomości. Po prostu wyszłam z założenia ze na sznurki z góry trzeba sobie zasłużyć z ziemi. Mieć na tyle uporządkowaną relację by miało to sens. Bo pośpiech jest wskazany przy łapaniu much. Tu nie da się oszukać, bo jeśli się coś przeoczy wyjdzie to krok dalej, wtedy trzeba będzie się cofnąć dwa kroki. Dlatego lepiej wolniej ale pewniej stawiać te do przodu.
Teraz czas na zdjęcia
Sporo ich, polecam zjechać na dół, odpalić komentarze wówczas szablon nie będzie przeszkadzał w oglądaniu ich w całości

Na koniec procz tych powyżej podziękowania:
-Berniemu za to co przekazał przez te dni, za prowokowanie do myslenia, i powód do żucia;]
-Teodorze za namowienie mnie na kurs, za rozwiewanie moich wątpliwosci, cierpliwe tłumaczenie
-Monice za to ze pojechała, za dyskusje, za wspolny czas na kursie i za zdjęcia ktore są jej autorstwa
-Dorocie od Emitera, za tłumaczenie, za szczerośc, za przejazdzkę na Czarnym
-Sylwi i Sławie za goszczenie nas w pokoiku, za rozwiewanie dylematow „szczypiorkow”, za jazdę na Margot, za pokazanie co jest dalej i że warto
-Kasi Promykowej za niezwykle sugestywne tłumaczenie co i jak, za to ze z taką pasją potrafisz opowiadać
-Kasi Saperowo-Gigantowej, za pomoc przy załadunku, i nie za sam fakt a sposob w jaki to zrobiłas, tak ze 7 osobom zaparło dech
-Małgosi Mentosowej za opowieśc o bezterlicowkach, za to ze „porwałaś” nią mojego męzą i przekonałaś „wielkiego pana sceptyka”
-całej reszcie ekipy, za wszystko, za czas z Wami, za rozmowy, za wspolne gapienie się na konie, za reanimowanie mnie w trudnej chwili

P.S. Czy ktoś dobrnął do końca?
P.S.2. Jeszcze parę kwestii mam w głowie ale zostawię je na kolejną notkę.

dc27261c870b9f54.jpgd0cbfdc6a202ccbe.jpgb7bb8808d2921dd6.jpg127e365c32e4dbc7.jpgaffd721da780e4df.jpg6a045757546ea05a.jpgc13d5a83ed941539.jpgf8cb3c1c05429ba4.jpgdeb80aa455454d8f.jpgd47061a219dd3414.jpgeea942b43ae61fe3.jpg591025c19bd7a741.jpgb84d3989504b64c8.jpg482a824621c2cb7c.jpgb4554f6abef63260.jpg0bdeaabb95e1debe.jpg3762b0cc0ee83201.jpg20d5d01dd3757a61.jpg3b28dc8e9d4e8b8e.jpg4cd42e4d875ac397.jpgad0b1a33ad60707d.jpgaa0e34f8280f57b6.jpgd070c1ef0eb51658.jpg4f9b3e4c481d73bb.jpg33892f3a1c7bc53f.jpga72867be411cbbf2.jpgf984a47defccc9a5.jpg910713cd55678b17.jpg5833e6991a19d646.jpg8c366c867d7ca980.jpgf90954f26a0dbde8.jpgbaea09a12ceb478f.jpgf9186c2012e24dec.jpga96eb7d6de8ef05b.jpgc5ba73256aa669a8.jpg4bd4fb695acc5dfc.jpgf8ef30b649cec5d2.jpga378def5bfa48e3e.jpg617ae3a70dee360e.jpg70b7d0de344c0c54.jpg50ab41e8e85b5591.jpg236dca9f901cab15.jpgbd4c274eb5f04058.jpg7f64f96b8bd7d3a0.jpgd8f7903d75ef8c96.jpg26883ab57d2fc1d0.jpg3318ee4c782e423c.jpg66ece06c9b83b421.jpg17fa1b1565d8d5d2.jpg102d0a88d97259e2.jpg2fc3963f428207f5.jpgcc954916459d2d25.jpg15180d29d9a522fa.jpg7a549dd8fb206a71.jpg51ac416404fadeb4.jpg9501c2367f024820.jpg9edb78be24872412.jpgc95335113fc612cb.jpg86a3b40d275401f2.jpg