konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 3.2006

    Witam
    Notka bedzie łysa bez zdjec bo ostatnio jakos nie było jak.
    Chorowałam sobie całe wieki, miałam nieustającą gorączkę i teraz „prawie jak zdrowa” kaszle, prycham i czuje sie mocno osłabiona przez antybiotyki.
    do tego freciaki nam sie rozłozyły, podejrzewam ze cos od nas złapały, i sobie kursowalismy codziennie a ogony biedne dostawały zastrzyki w dupska małe futrzane…
    Na szczescie dostalismy tabletki i bedziemy Koko szprycowac w domu, bo niestety codzienne kursy do weta wykluczały mozliwosc koniowania.

    Wczoraj do stajni pojechalam PKSem, plany były piękne dzien tez, jednak człowiek czasem zyje złudzeniami;]
    Jak przyjechalam nikogutko nie bylo wiec przebralam sie i debatowalam jak mam sama zabrac rudą ze stada nie wypuszczając przy tym całej reszty.
    Na szczescie przyszła pomoc.
    Ale łatwo nie było.
    Kon gdy weszłam na ujezdzalnie pełną wody celem złapania matołka doszedł do wniosku ze lepiej prezyc dupke do Pozewa i Bika, niz dac sie złapac.
    Tego jeszcze nie grali, odkad ja mam…
    Łapałam ją jakies 20 min brodząc w termobutach po bajorze a jak juz „prawie” ją miałam menda uciakała.
    Nawet marchewka była mniej ciekawa niz perspektywa prezenia sie do wałachow…

    W koncu mialam ją na sznurku, juz wtedy ze swiadomoscią ze „sie grzeje”.
    I zaczął sie horrorek. Kon w boksie wspinał sie, wykopał sobie wielki dół na srodku, darł sie w niebogłosy do okna przez ktore widział miłosci wałachowe…
    Czyszczona na korytarzu okazała pełną olewkę wobec mojej osoby, klapsy w klate, proby odwrocenia uwagi na nic były bo przeciez niedobra pani od koni zabrała.
    Do tego dodam kombinowanie pt jak sie odsadzic i uciec do wałachow, jak udawac ze sie nie widzi pani i krecic sie zadem w obie strony niczym taran.

    W koncu juz mokra i zgrzana miałam czorta na lonzy.
    A na lozny kon był grzeczny, pomijajac fakt ze nie był zainteresowany jakimkolwiek stepowaniem, bo i po co;]
    Troche mi przeszła złosc, wrociłysmy do stajni i znow zaczeła sie polka, bo znow nie bylo widac koni.
    Umordowana juz na maksa kolejnym uspokajaniem rozebrałam i wypuscilam z powrotem do stada….

    Byłam tak klapnieta jakbym maraton przebiegła….
    No coz, los ogieros in da rujos…
    Po raz pierwszy grzejąc sie dała mi tak popalic…

    No coz, wiosna idzie;]
    I tym optymistycznym akcentem koncze;]
    Po południu jade znow do napalonej rudej.
    Moze jej sie zrebaczki zamarzyły? hehe niestety jej niedoczekanie na bzykanie;]

    Notka zgodnie z obietnica choc opozniona.
    Ci najbardziej oczekujący mam nadzieje ze zapoznali sie z obwieszczeniem i są dzis zaopatrzeni w torby papierowe i inne niezbedne akcesoria;]
    Leze w domu z goraczka, od kilku godzin w miare kontaktuje i nie spie non stop.
    Wczoraj mialam stawiane banki, i w ogole nie wygląda to ciekawie…
    Co do koniowatych spraw – weekend upłynął na kursie sedziowskim, ktory był swietny choc mega długi – w sobote 10.5 godziny;]W niedziele troche krocej.
    Ostatnio jakos i lonza, i jazda, ale sie nie przemeczałysmy za bardo.
    Czekam na wiosne bo juz mam dosc tego chorowania….

    obiecalam troche zdjec
    57c4wpk8lt23qj2r.jpgvqzv8kz2se3sta5l.jpg
    Magia córa Metaforki

    dukvv42oniy6uony.jpgjxqsvhyzh3qrgx2e.jpg44e9fe7s9dyqcton.jpgl3swo9rbb7a80oqz.jpg0ienhqewjnph2fbk.jpgah4ca22ib76pu8oc.jpg9p0anh7rh7hzrv5s.jpg

    Obwieszczam wszem i wobec ze jutro bedzie notka ze zdjęciami konia ubranego na rozowo. Do tego a zdjęciach bede sie ewidentnie znecac – czytaj kon na pelhamie;]
    Wszyscy majacy odruch wymiotny patrząc na mnie i moją kobyłę proszeni są o przyjscie.
    Ci z efektem laksacyjnym na widok naszej pary rowniez.
    Zycze miłego katowania sie;]
    Podejrzewam ze przychodzicie tu, komentujecie bo tak naprawde jestescie sado maso – boli ale sie jeszcze chce, co?

    sco6nyztrp4knxgl.jpg62d2agrgl0wo01d8.jpg0pno30xdnhw3o8zc.jpg
    zyje, mam sie dobrze i jak widac humor tez mam zajebisty;]


    • RSS