konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2005

    Obronilam sie na 5, po wszystkim , nie mam nastroju na notke, beda tylko fotki.

    S3010087.jpgS3010089.jpgS3010090.jpgS3010091.jpgS3010092.jpgS3010093.jpgS3010096.jpgS3010097.jpgS3010098.jpg

    Własnie sobie siedze przy kompie, po wczorajszym ognisku i stwierdzam ze to jest piękna rzecz taka kawa z rana. Dzis otworzylam oczy o 8 i pierwsze co powiedzialam to tekst z tytułu;]

    Co u Holdy – loza rulez. Raczej ostatnio duuuzo lonzy, z racji tego ze swiatła jeszcze nie ma. Jak przyjezdzamy koło 17 nie ma co po wyczyszczeniu i osiodłaniu wsiadac bo g… widac, a na lonzy jeszcze jako tako. Ostatnio lonzowalam ja inaczej – napatrzylam sie jak Orłos na filmie lonzuje, tak wiec i ja przypięlam lonże po raz pierwszy nie do wędzidła ale do nachrapnika. I było naprawde dobrze, o wiele spokojniej, bez przeciągania wedzidła do srodka, szarpania za pysk. Szkoda ze nie mam kawecanu bo chętnie bym spróbowala na tym. Najtrudniej Holdzie na lonży jeszcze cały czas przejsc z kłusa do stępa. Ale moze z czasem bedzie lepiej.
    Czasem się uda wczesniej przyjechac, no i są weekendy i wtedy jezdzimy.
    S3010053.jpg
    Jazdy rózne, tak jak i lonze.
    Ponoc kobyly po prostu takie sa he he ze raz foch a raz do rany przyłoz.
    Ja sie ciesze o tyle , ze kiedys po prostu ze strachu bym odpuscila. A teraz jest inaczej – chcialo sie biegac na lonzy – to teraz bedziemy biegac pod siodłem. I to do czasu az mi sie znudzi.
    Kto mnie zna od początku wie ze to odmiana;]
    Wczoraj na jezdzie Holdziak była mocno nakręcona, ale wymysliłam ze porobimy trochę cwiczen, typu zady i łopatki – mowiąc łopatologicznie bo wiadomo ze tylko łopatki są;]
    S3010054.jpgS3010055.jpgS3010059.jpgS3010060.jpgS3010066.jpgS3010069.jpgS3010071.jpgS3010072.jpg

    I powiedzmy ze to było do tego podobne, bo to cięzka sprawa, bo Holdziak tez słabo umie jak i jego pani. Ale na łydeczke i dosiad fajnie reagowała.
    Trochę zwrotów, zatrzyman, cofnieć.
    Kon sie fajnie wyciszył, chyba mu sie podobało ze cos innego.

    Potem drązki, najpierw normalnie na ziemi a potem połozone na kłodeczki.
    S3010074.jpgS3010075.jpgS3010076.jpg

    Szkoda ze Holdzi cos sie pokręciło pod kopułką i nie zawsze udawało sie przejsc kłusem. Czasem po prostu namyslala sie ze co bedzie sie rozdrabniac w kłusie jak mozna sobie hopki zrobic.
    S3010077.jpg
    Najlepsze było to ze nie wiem w ogole jak to mozliwe patrzac na zdjęcia ale lądowałysmy za ostatnim drązkiem hi hi;]
    Ale jakos było mi tak komicznie ze sie smialam zamiast schizowac i dalej wałkowałam kłus na drązkach.
    Chyba ktos mnie podmienił;]

    W piątek obrona, trzymajcie kciuki, od jutra czas wytęzonej nauki, co nie znaczy ze stajni nie bede widziec przez tydzien;]
    Mam nadzieje ze uda sie tak rozłozyc nauke by byc standardowo codziennie.

    Zmykam juz, na 11 mam byc w Klepaczach w stajni w odwiedzinach.
    Pozdrowionka

    P.S. Koniki jak sie złoszczą strasznie brzydkie są – chyba Holdzi powiem
    S3010050.jpg

    Hmm dzis mialam taką jazde ze poczulam ze 10 jazd do przodu.
    Ale po kolei.
    Ostatnio bardzo duzo lonzujemy, jezdzilam wwe wtorek i dzis czyli w sobote dopiero wsiadlam. W tygodniu jeden dzionek był wolny a reszta to lonza.
    Zostane krolową lonozwania;]
    Holdzie lonzowanie robi super, teraz przed jazdą tez lonzuje jak jest czas bo inna bajka jak kobyłka jest skupiona.
    Standardowo wybieralam sie na jazde całe wieki, a ze Karol miał przyjechac pozniej nie spieszylam sie, owijkowac sie mogłam do woli, bez gadania ze długo, bla bla.
    Troche pojezdzilysmy w klusie drązki, pokręciłysmy wolty, i zacząełysmy prace w galopie.
    S3010198.jpgS3010199.jpg
    Chyba jeszcze nigdy nie galopowalo mi sie tak fajnie. Bez napierania na wodze, szarpania sie, prędkosci swiatła. Lekko, spokojnie.
    S3010200.jpgS3010201.jpgS3010202.jpgS3010211.jpgS3010212.jpg
    Po prostu jestem zachwycona dzisiejszą jazdą. Bo chyba nigdy nie galopowalam az tyle, bo zwykle Holde po jakims czasie ponosiły wodze fantazji i przestawala byc grzeczna i zaczynal się Słuzewiec.
    A dzis po prostu miodzio.

    Po jezdzie derka na zadek, bo wiało dzis koszmarnie, cukierki w nagrode. S3010219.jpg

    Potem jeszcze matołka rozebralismy by mogła na ujezdzalni zrobic babach i sie wytarzac.
    Zrobilam jedzonko i do domku.
    Jutro rano do pracy ide, a potem Karol w teren smiga, chyba ze pogoda sie spsuje.
    Tyle u nas.
    Mam nadzieje ze znow porobie jakies foteczki i bedzie notka, bo bez fotek jakos mi licho;]

    Owijkowa faza trwa. Wczoraj na imieninki kupilam sobie procz ciuchow bo mialam zakaz kupienia konskich gadzetow kolejny komplet owijek;]Prezent od siebie dla siebie;]
    Bezowy zresztą do bezowego ujezdzenioweg czapraka. Lubie owijki pod kolor. Zamowilam tez rozowe, do rozowego czapraka. Jeszcze brakkuje mi granatowych i bedzie pelnia szczescia;]
    Karol wiesza psy i koty jak zaczynam zawijac ze dlugo, ze ochraniacze szybciej, ze czasu szkoda bla bla bla.
    Wczoraj najpierw lonża, potem Gosia mnie wzięla na lonze na wypinaczach trojkątnych.
    S3010168.jpgS3010176Rotated.jpg

    Holda chodzila dobrze, na początku trochę pędzila, ale ogolnie byla dośc skupiona a na koniec miodzio było.
    Wałkowałysmy przejscia z kłusa do stępa, bo to chyba najgorzszy problem jest. Bo po co stepowac jak dali przed chwilą biegac, najlepiej sie pozloscic i zadrzec pysia;]A ja z kolei niestety reaguję na jej glowę do gory ręką podrózujacą w tym samym kierunku.

    Na koniec trzeba było ją juz pchac bo sie zamuliła i klusowala wolno i nad wyraz grzecznie.
    S3010181.jpg

    Zdjęcia słabej jakosci, bo sie jakies rozblyski robią od lampy blyskowej…
    I to chyba na tyle, dzis planujemy lonżowanko na wypinaczach trojkątnych.

    pozdrowionka

    Wczoraj Holda miała 6 urodzinki. Powazna sprawa he he.
    A jak są urodzinki to jest impreza. Holda z racji swięta miała dzien konia, tyle ze byla przez wszystkich rozpieszczana marchewkami i cukierkami. Wystrojona jak na urodzinowiczkę przystało;]
    S3010158Rotated.jpg
    Byli i goście i prezenty – worek marchewki, cuksy konikowe, czekolada, pasta uspokajająca he he i szampan – jak dodali ofiarodawcy, wykwintny za 7.5 hi hi
    No i był tort tez, wcale nie lodowy, choc spokojnie mozna było zbesztac tych z Kryszenia za wkładanie do niego zamarzniętych truskawek…
    S3010162.jpg
    Aaa i byla tez przemowa bardzo powazna, dotycząca waznych kwestii związanych z urodzinami Holdy;]

    Potem pojechalismy do Wikinga. Coz za wykwintny lokal – hoh, po prostu bylam pod wrazeniem;]
    Cały czas w gadkach były jaja ze kiedys pojedziemy, no i pojechalismy, jednak tylko jedna osoba z siedmiu odwazyla sie zamowic jedzenie. Mam nadzieje ze zyje…
    A jakie stloczenie w lokalu. Wypas buahahahaha;]
    Było fajnie, posmialismy sie, pogadalismy. Ogolnie z jajem;]

    A w sprawach koniowo codziennych, pracujemy, ostatnio duzo lonzy, niestety jeszcze nie mamy swiatła na ujezdzalni, wiec jak sie przyjezdza jak to swiat pracy kolo 18, nie ma co siodlac i po ciemku się kołbykac.
    Mam nadzieje ze swiatlo bedzie lada dzien.

    pozdrowionka i Holdziak dziekuje serdzecznie ze zyczonka!!!


    • RSS