konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2005

    Postanowilam napisac koleją notkę mimo ze od ostatniej w sumie niewiele czasu minęło…
    Zawody jak wiecie sobie darowalam, choc bardzo mi zal ze tak wyszło. Kobylka sie rozbisurmanila i niestety nie byłby to najlepszy pomysł…
    Trzeba sporo jeszcze popracowac, choć w przypadku startu o raczej kwestia jakiegoś wielkiego buntu konia przed pracą w tempie nie kosmicznym…

    Dzis w związku z tym ze na razie nam kudłow na koreczki nie trzeba, odbyły się postrzyzyny. Kupa kłakow poleciala na ziemie, a rudi znow ma irokeza. Zdecydowanie lepiej się go pielęgnuje jesienią i zimą. Na zdjęciach słabo widac ze to irokez, bo na razie jest bardzo krotko, zanim odrośnie.

    S3010129.jpgS3010130.jpg

    Wczoraj kupilam sobie w ramach prezentu imieninowego od rodzinki super pakę na szczotki i smary, by miec wszystko razem, a nie w 3 skrzynkach.
    Jest duza, na kólkach, mozna na nią stanąc.

    S3010123.jpg

    Ma 3 pozimy na gadzety i teraz mam radoche porządkując rzeczy. Wyszorowalam tez szczotki, bo juz sie lekko przykurzyły.

    S3010127.jpg

    No i teraz mega nius
    Mam termin obrony wyznaczony na 28 października na 12.30

    Pozdrowionka i do zobaczenia na zawodach!!!!

    Wrocilam ze stajni, po nieudanej jezdzie…
    Wczoraj Holde pojezdzila Gosia, na początku cacy, potem Holda sie zbiesila i niestety daleko jej było do posłusznego konia…

    Dzis do stajni pojechala z nami Magda, w sumie lewo sie czulam ale wsiadlam.
    Tak na marginesie nie polecam obiadow w Horteksie bo brzuch mnie do tej pory boli:/

    Wsiadlam a ruda jak ostatnia małpa…
    Zapieprzala w klusie jak walnięta, nie reagowala na przytrzymanie, na patencie zwieszala sie i tylko rura…
    Zadnego prawidłowego zagalopowania, tylko bryk i zapieprzamy….
    Grzecznie to tylko dzis stała w stój buahahahha

    No coż, tak bywa, zeszły tydzien chodzila jak malina, a teraz kiedy sobota tuz tuz takie cuda wianki…
    Wiem ze sporo w tym mojej winy bo jak sie jezdzi jak dupa to czego sie spodziewac?????????
    Nawet dzisiaj nie było mowy o przejechanie programu…
    Ale jade mimo to, choćbysmy miały tam wgalopowac na Zagorową…
    Trzeba byc twardym nie miętkim;] Nie mam siły sie dołowac, bo wiem ze jutro jazda, pojutrze, za tydzien, miesiąc…

    Muszę byc zawzięta, bo z rudą bez tego nie posuniemy.

    Dzis szalalam troche w sklepach konskich bo lada dzien moje imieniki i zamiast ku wielkiemu ubawowi rodziny kupic cos sobie ja obdarowuję Holdziaka;]Do tego ostatnio mam faze owijkową;]
    Takze mamy wreszcie muesli z Pavo, fajne cuksy konskie w metalowej puszce i kokardy do grzywy na sobote.

    Trzymajcie za mnie kciuki, nie życzcie mi źle, bo mi naprawdę czasem cięzko a i konia łatwego nie mam…
    Dajcie nam szanse…

    DSC04613.jpgDSC04615.jpgDSC04618.jpgDSC04619.jpgDSC04623.jpgDSC04632.jpg

    Dostalam nowe akumulatorki sztuk cztery i nareszcie moja cyfrowka wraca do łask, bedzie wiecej zdjęc, a raczej zdjęcia i ciut tekstu.

    Holdziak ostatnio chodzi ładnie i jest podejrzanie grzeczny i spokojny, dzis biegała na lonży, potem bylismy na zawodach a rano sprzatalismy wiec męczący dzionek.

    Wrzucam kilka fotek.
    Pozdrowionka
    S3010061.jpg Toro nasz wesoły juz nie taki szczeniak

    S3010062.jpg Nasza Mara kochana

    S3010063.jpg nożki myju myju

    S3010065Rotated.jpg mozna spac i na 3 nogach;]

    S3010068Rotated.jpg ja i moja księzniczka

    DSC04511.jpgDSC04512.jpg
    Ja i siwa;]

    S3010078Rotated.jpgS3010079.jpg
    ja i moj Kokosz

    i jeszcze foty z niedzieli:

    ja i Mary
    DSC04533.jpg

    Całuski jak kluski
    DSC04554.jpg

    Dawno już przymierzałam się do napisania notki ale ciągle cos się działo i najzwyczajniej w świecie nie starczało czasu na to.
    Ostatnio robiłam już końcowe poprawki magisterki, stresowałam się maksymalnie, ale udało mi się ja oddać w zeszłym tygodniu już pięknie oprawioną do dziakanatu. Teraz jeszcze musze ją zanieść recenzetowi i czekać cierpliwie na termin obrony.
    W pracy jak w pracy, choć ostatnio jakoś mi było ciężko i niefajnie, miałam jakiegoś doła. Wczoraj i dzisiaj wolne od roboty, bo pracowałam w weekend więc odpoczywam.
    W niedziele zaliczyłam Mistrzostwa Polski Seniorów w Skokach. Super przeżycie, ogólnie fajny klimat. Zobaczyłam wreszcie na żywo Marino i Amanitę;]
    Szkoda tylko ze z Dywizją wyszło tak a nie inaczej.

    U Holdziaka ostatnio różnie. Tak na marginesie znów jest pełnia i konie dostają małpiego rozumu. Przez tą magisterkę ostatnio niestety więcej lonzowania niż jazdy, do tego zaczyna się robić coraz wcześniej ciemno, a na razie oświetlenia nie mamy.
    Fakt ze jest tak zimno tez mnie złości, bo na Legii się podziębilam i łażę teraz taka parskająca….
    Przyszły moje zamówione rzeczy z neta. Sliczne. He he az zal uzywac.
    2860071.jpg2600083_1.jpg2623021.jpg3361075.jpg

    Do tego cukierki, olej do kopytek. Super rzeczy!!!!

    Co do planów jakichstam moich to chciałam w Geniuszach pojechać, ale jest tylko jedno L. I to moje niefortunne L3. Więc nie wiem, nie zdecydowałam jeszcze. Jeszcze mam czas także zobaczymy….

    Pozdrowionka, tym razem bez fot bo muszę kupić nową ładowarkę i akumulatory do aparatu.

    Na koniec wrzuce wam komix by Endo

    piekni, bogaci i znudzeni ogladamy bulwary stolicy zza przyciemnianych szyb luksusowych limuzyn
    aspen.gif

    Jakoś mi złosliwie i ironicznie dzis;]
    Papatki

    Więc na wstępie zacznę od tego ze we wtorek skakalam. Przeszło po roku… Przełamałam się, było zajebiscie choć nie pamiętałam z czym sie to je;]
    Z kłusa było cudacznie, z galopu lepiej i jeden skok byl taki ze poczyłam to coś. Ze lece, frune, takie mistyczne niesamowite i w ogole chrzanie farmazony ale nadal jestem pod wrazeniem.

    Dziś jazda na społe z Karolem, ja jestem zadowolona, on średnio, no ale cóż i tak bywa.
    Holda ostatnio ciągle tkwi w grzecznej fazie, wiec korzystam póki moge.

    Ostatnio bywam z przymusu w stolicy, bo z moją magisterką jest niewesoło. Miała być dzis sprawdzona po poprawkach, ale dzwonilam nie jest…
    Ma być w niedziele sprawdzona. A ja jak nie oddam do srody bede miala p r z e c h l a p a n e…..Ale mam związane rece i nic nie poradze. Staram sie nie denerwowac tym bo i po co;]
    Korzystam z relaksu na koniach i basta.

    Żrą nas wstętne komary, upał jest niemiłosierny ale czego sie dla rudi nie robi??

    Wrzucam fotki z dzisiejszej jazdy – mam tez jedna ze skokow ale oszczędze wam zajadow ze smiechu, bo i ja i kon wyglądamy na niedorozwiniętych;]

    Jutro idę do pracy, w niedzielę odpoczywam od róznych bzdur tylko o stajnię na 200% zahaczę;]

    Zaczęłam prowadzic jakis czas temu notatki z jazd w kalendarzu, zainspirowana przez Gabi i uwazam ze to był trafiony pomysł. Wiem co kiedy małpka robila i co do zrobienia.

    S3010031.jpgS3010032Rotated.jpgS3010033.jpgS3010034.jpgS3010035.jpgS3010036.jpgS3010037.jpg

    Napisałam długą notke a ona małpa sie skasowała. Dzis siedze w domu i poprawiam prace magisterską, bylam ostatnio w stolicy u promotora i dostałam pare uwag i niestety musze walczyc dalej, a juz tak sie nie chce:/
    W Warszawce w piątek pozwiedzałam troche sklepow, ale jak na mnie to az dziwne bo bylam w 3 sklepach jezdzieckich a kupilam tylko pokrowiec na swoja ujezdzeniowke, bo wkurza mnie jak sie siodło szmaci w kurzu bez pokrowca. Po prostu szkoda siodełka.

    Ostatnio miałam duzo adrenalinki bo byłam w Krynicach i naprawde całkiem hardcorowo zostałam z Gosią przewieziona bryczką, galopem między drzewami. Konie zajebiste, takie misiaki łogry. Klasa przylepki!!!!
    S3010021Rotated.jpgS3010020Rotated.jpg

    Holda ostatnio przez własnie wycieczki miała dwa dni wolne pod rząd. W jej przypadku to nieporozumienie. Wzięłam ją następnego dnia na pessoa na lonze. Tak strzelala z zadu w kłusie he he ze tylko futro fruwało, wiec sie szybko rozebrałysmy i biegałysmy bez patentu.
    Wieczorem wsiadł jeszcze na nią Karol, ale miała nadal nadmiar energii.

    Holda ma nowe buty – to znaczy kuta do tej pory na dwie nogi, została okuta na cztery. Korekcyjnie. Bo niestety jest taka potrzeba. A co za tym idzie musi biegac w kaloszach. A ja agentka zabralam jej kalosze do prania i jak przyniosłam do domu tak przepadły. Sierotka Marysia. Teraz biega w pozyczonych a my czekamy az przyjdą nowe zamowione.

    Wczoraj za to ubawiłam się na maksa. Mimo ze zmęczona po zawodach wiedzialam ze rudzika trzeba ruszyc. Najpierw pojechałysmy na stępika – same po raz 1 w zyciu!!!! Ale zamiast byc miło i przyjemnie zezarły nas komary. W sumie chyba bardziej mnie, bo Holda jest ostatnio jezdzona i tak codziennie w derce siatkowej do jazdy i nausznikach wiec nawet nie atakują jej za bardzo.

    Potem zaczął się kłus a mi juz cosik nie pasowało. Szła grzecznie, wolno a ja musiałam ją pchac!!! Ci co znaja Holdę sa chyba w stanie domyślic się jaką mialam mine i jak rechotałam. Potem Gosia mnie pomęczyła trochę za co wielkie jej dzięki. Jazda bez strzemion pt.”walka o zycie i przetrwanie worka kartofli na grzbiecie konia”.
    Potem wzięła mnie na lonże. Fajne, dawno na lonży nie jezdzilam a jednak od czasu do czasu fajnie wsiąsc i popracowac nad jakimis elementami nie skupiając się na kierowaniu. Bardzo pouczające.

    Potem galopy juz luzem, bez lonży. A raczej ich próby buahahahaha. Bo ani poprawnie uzytymi pomocami, ani prosba ani groźbą nie było za bardzo chęci ze strony Holdziaka. Normalna komedia. Obie byłysmy w szoku;]A moje łydki juz nie dawały rady pchac hi hi.

    Ja po jezdzie ledwo dotelepałam sie do krzesełka i jak padłam nawet nie mialam siły komarow ganiac. Taka wymęczona.
    Jednak gdybym miała konika do pchania codziennie umarłabym;]A wszyscy mieli ubaw ze ja taki zawodnik – nawet moja twarz zmieniła kolor;]

    Dzis ledwo łażę, zaraz zabieram się za magisterkę, potem standardowo stajnia.

    Pozdrowionka dla wszystkich, bede hojna, bez wyjątkow. Poklepcie swoje koniki ode mnie.


    • RSS