konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2005

    Dawno notki nie było bo jestem dosc zajeta i czasem po prostu nie chce mi sie pisac.
    W tej tez rozpisywac sie nie bede, bo jest wczesnie rano, pije kawe i nie zamierzam sie przemęczac.
    Wczoraj wrociłam z Jeleniewa. Fajne jezioro, taka dzicz kudłata. Bez wygód, kąpiele w jeziorku, pradu brak i gotowanie na butli.
    Uwielbiam tam jezdzic, pływac łódką, siedziec przy kominku, rechotac na pomoscie, klócic sie kto bedzie zmywac:D
    Tego roku pojechalismy tak jak tradycyjnie co roku w szóstkę, potem dojechała Gosia z brygada:) Tegoroczna wyprawa też z całym zwierzyncem – Marą i fretami.
    Mara była wyjątkowo mało absorbująca, heh nie chciala nawet nad jezioro chodzic tylko miała ful relaks w wiacie.
    S3010189Rotated.jpg

    My tez ją ostro męczylismy bo klasa z niej przytulanka:)
    S3010203.jpg
    Freciakom było troszkę gorąco, jeszcze sa z lekka padniete.
    S3010194.jpgS3010208.jpg

    Pomijając działkę, wczesniej było Gałkowo, potem Geniusze.
    To zdjęcie chyba z Geniuszy własnie:
    ja.jpg
    Jesli chodzi o Holdziaka, to przed wyjazdem jezdzilam, lonzowalismy. Jak pojechałam paskudką zajmowała się Gosia i Ola. Takze ruda sie na szczescie nie obijała.
    Jak mnie nie było zgubila podkowe, no i jest zalecenie ze laska ma chodzic w kaloszkach. Na padok tyz.
    Wczoraj wracając z działki po 21 nie mogłam sie powstrzymac i wpadlam do stajni wysciskac swego potworka.

    Dzis mam nadzieje ze sie wypogodzi bo dosyc nieróbstwa.
    lonza3.jpglonza1.jpglonza2.jpglonza4.jpg

    Zdjęcia są w duzym formacie bo znudziły mi sie takie ciupcie fotki w wp.pl
    Mozecie narzekac ale mam plan zamieszczania tylko takich gigantow.

    I to chyba na tyle. Bez rozpisywania się.

    Pozdrowionka

    Tak duzo do napisania a tak czas szybko leci, tyle się wydarza ze ciezko mi jakos zebrac mysli. A i rozmiar zdjęc pewnie was zatrwaza ale mi sie takie duze podobają he he.
    Ale po kolei – wczoraj przyjechal moj wytęskniony tata, wysciskalam go i teraz jest na dłuzej wiec go zamęczę totalnie.
    Dostalam wczoraj kompa- laptoka IBM ThinkPad T23. Wczoraj naginalam na nim do 24 a dzis juz katuje sprzęcicho od 6 rano. Jest super ekstra, do tego mam taką ufo myszkę, co sie porusza wielka kulą;]0.B8!OpenElement&FieldElemFormat=jpg
    Także kochani postaram się pisac nieco częsciej, choc tez nie za często bo czas brac sie za magisterkę.
    Bo czasu niewiele – od sierpnia ide do pracy. Na razie nie piszę jakiej, jak pojdę juz to na pewno wam sie pochwale jak sie nazywa stanowisko na ktorym pracuje.
    Co do planow wakacyjnych to wybieram sie w piątek z brygadą do Gałkowa, potem z kolei w ostatni tydzien lipca pomykamy całą rozwrzeszczaną hordą nad jeziorko do nas na działkę.

    U Holdy wsio ok. Powoli czas sie wdrazac do pracy, bo małpka zapomni co to lonża. W sobotę juz naginalam na nowej ujezdzalni, ale jeszcze bedzie pare zmian na niej i juz bedzie gites. Choć sobotnia jazda byla fajna, pomijając spiekotę o godzinie 11….
    Wczoraj gotowalam kobyłkom mesz i ponoc bardzo smakowal – ze ruda lobi to wiem ale psiapsioła niejadek tez włomotała.
    Przyszedł rozowy czaprak – klasa po prostu.
    No i jakoś leci.

    Wrzucę troszkę starych zdjęc jeszcze z Zagłoby
    S3010103Rotated.jpgS3010104.jpg Tu sobie zrobiła mega kołtun z ogona;]

    S3010109Rotated.jpgS3010115.jpgS3010118Rotated.jpgS3010140.jpgS3010142.jpg

    I w nowym miejscu;]
    S3010145.jpgS3010151Rotated.jpgS3010152Rotated.jpg

    Chaotycznie napisane ale chyba da sie przebrnąc he he;]

    Mialo nie byc noty ale jednak sie namyśliłam;]Gabik mi podeslala foty i to mnie zmobilizowalo.

    Wstalam o 5.30, przez sen mowilam Karolowi – ze nie mamy haceli, a jak mi powiedzial, mamy spij to jeszcze ponoc gadalam ze klucza nie mamy;]
    Bylam mocno zestresowana, nie zjadlam sniadania- a to raczej do mnie niepodobne. W stajni schizol, dobrze ze Gosia z Karolem praktycznie mnie wyręczyli ze wszystkim bo bylam nie do zycia.
    Gosia zrobila luks koreczki a ja tylko na pomoc nadawalam sie. Holdzik dzis wszedł do przyczepy bez problemow.

    Na miejscu gorąc, słonko, na rozpręzalni w rajtroku nie dało sie zyc. Ja zalapalam mega schizy i sie balam okropnie. Holdziak nie chcial sie krecic przy czworoboku, denerwowal sie. Normalny konio do innych koni sie klei a ta im dalej tym spokojniejsza.

    Jechalam L2. Uzyskalam 39.5%. Jestem zadowolona bo balam sie ze nie podołam. Ze rudzik wywinie jakis numer, choc podczas przejazdu myslalam ze sie nie wyrobimy i skonczymy w szrankach.
    Wynik teoretycznie mocno cienki jest. Ale jak na takie przygotowanie konia i jezdzca, Holdzi temperamencik i moj strach było super.
    He he a tak na marginesie w X chyba nie mozna klepac konika he he
    2a.jpg1a.jpg9a.jpg8a.jpg7a.jpg6a.jpg5a.jpg4a.jpg3a.jpg

    Dla mnie sukcesem jest to ze zaczelam normalnie jezdzic, galopowac. Sukcesem ze sie odwazylam przelamac swoj strach i wystartowalam.

    Najpiękniejszym momentem przejazdu bylo dla mnie jak opuszczalam czworobok na luznej wodzy i moglam za szrankami wtulić się w nią.
    Widzialam ze starala sie. Ze zalezalo jej bym byla zadowolona. Kochany kon….

    Pożniej zawiezlismy ją do stajni. Miala czekac na Cepre ale szkoda bylo smażyc ja na słonku.

    Cepruś i Ola wyjechały w LL do dekoracji. Potem do stajni, jeszcze puscilysmy laski na brykansko jak ochłonęły i do domu.
    Kąpiel, relaks.
    Zaraz bede oglądac przejazd z kamerki he he.

    Dzieki tym bez ktorych bym nie dala rady: Gosi i Rafałowi, Oli i jej tacie, Karolowi, mojej mamie i tacie. Blizniaczkom i Gabi oraz jej mamie za wielkie wsparcie. No i wszystkim ktorzy mnie dzis wspierali i dzięki ktorym malał stres.

    Zasnę bardzo szczęsliwa!!!!


    • RSS