konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 6.2005

    Dawno notki nie bylo bo bylam dośc zajęta, no i w ogole fakt ze nadal jestem bez kompa swego zniechęca nieco. Fotek mojego autorstwa tez niet. Te co wstawilam zrobil mi Paweł z Zagłoby;) Dzieki!!!

    Co u mnie? Powoli zycie sie toczy.
    Wlasnie wrocilam do domu.
    Dzis byla przeprowadzka. Oczywiscie ja wielki przezywacz strasznie sie denerwowalam. W nocy jakies koszmary mnie budzily. Od 5 nie spalam a o 6 szorowalam szczotki, prałam ochraniacze, futerko medyczne. W sumie roboty starczylo mi do 12;]
    Dzis Holda nie wchodzila spiewająco do przyczepy. Zdecydowanie nie jest fanką ochraniaczy transportowych. Choć wreszcie sie dorobila swoich. Zresztą ładnych – bo w krateczke i z duuuzymi rzepami. Ale jakoś wprowadzil ją Rafał. W nowym miejscu całkiem spokojna. Troszke pospiewala bo Cepry jeszcze nie bylo, ale jak dostala siano i czestotliwosc spiewow zmalała.
    Potem puścilam ją na padok, spokojna bardzo. Przyjechala kolezanka, pobiegały razem, poskubaly. Kolację tez zjadła całą, mimo ze sie balam ze z apetytem nie teges bedzie. Także ja juz w domciu, zrelaksowana w połowie, szczęsliwa ze Holdziak spokojny.

    Co do jazdy – heh zdecydowalam sie wystartowac w Supraślu w ujezdzeniu. Nie wiem czy to dobry pomysł, no ale zobaczymy. W sumie to jest troche tak, ze człowiek klepie dupe po siodle bez celu. To znaczy bez jakiegos planu pracy. Decyduje sie na zawody i w sumie w 2 tyg nie bedzie cudu. Zwłaszcza jak trzeba włozyc ostrogi pierwszy raz w życiu, a dla Holdzi zdecydowanie one nie potzrebne i dotychczas moze ze 3 razy ktos na niej w ostrogach siedzial… Ale nie zabila mnie- choć sie balam;] Jadę L2. Tylko raz, bo tylko raz mozna jechac ten sam program. A innego nie chce bo sie boje ze i ten pochrzanie.
    100_0013.jpg

    Sporo zabawy jak sie chce na zawody – ksiazeczka sportowca – wczescniej badanie krwi, moczu, ekg… Świstek od weta ze konio zdrowy… Przy okazji kupilismy kropelki do oczu bo Holdziak ma jakies lekko spuchnięte:/
    Do tego kurcze na zawody tyle rzeczy trzeba. Musialam kupic ostrogi, koszule, plastron, rękawiczki. Dzis jeszcze na Allegro dorwalam rózowy czaprak
    56215108
    Dotarl też wreszcie moj naczolek z diamencikami he he;]

    JUtro kąpiel konia, zaplotę warkocze na korki, jeszcze pojezdze i zobacze czy sie nie zabijemy;]
    Mam nadzieje ze nie. Choć ostatnio kon nie chce zdecydowanie sie ustawic a owies w dupke kłuje;]
    100_0012.jpg

    Jakoś bedzie. Wiem ze ci ktorzy mnie i mojego konia znają nabijac sie nie bedą. Z Holdziakiem praca łątwa nie jest ale chce sprobowac. Choćbym miala przejechac na 20 %. Jade tam dla siebie.

    I chyba tyle. Mega chaos;]
    No ale ja zamotana. Wybaczcie. Przeprowadzka, zawody sprawiaja ze jestem malo konkretna.

    Pozdrowionka

    Wlasnie pisalam i sie skasowalo… Dupa…
    Nie chce mi sie skrobac od nowa wszystkiego:(
    Komp mam nadal zwolony, korzystam tylko jak dorwe sie do cudzego.
    W stajni wsio ok. Ostatnio super teren z Gosią. To jedyny kon ktorego Holdziak nie wyprzedza na chama wiec mozna się odpręzyc jadąc obok.
    Ogólnie pełen rilaksik.No moze tylko komary mnie wkurzają. Ale taki los ze muszą latac;]
    No i kurcze cos zatoki bolą od alergi.
    Dzis Holdziaka kąpalam, choc mialam lonżowac ale jakos bolą mnie zatoki wiec Holdziak leniuchowal.

    Zdjecia autorstwa Agnieszki z Zagłoby, bo ja nie mam nawet jak zrzucic…Więkie dzieki za zrobienie ich i przesłanie mi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ale nic, jakoś nie narzekam. W sumie jestem jakas wyluzowana. Wszystko sie uklada.

    Jutro zawody. Jadę z Gosią. Mam nadzieje ze z czescią z was sie spotkam!!!
    Do tych ktorzy nie wiedzą, mozna jutro jechac oddzielnie skoki i ujezdzenie. Heh zawody zmienne są ale pewnie to lepiej dla większosci startujących.
    7916362_d.jpg7916363_d.jpg7916364_d.jpg7916365_d.jpg7916366_d.jpg7916367_d.jpg7916368_d.jpg7916369_d.jpg7916370_d.jpg7916371_d.jpg

    Ehh tak bywa ze jak cos sie dzieje w życiu to przeważnie wszystko naraz.
    We wtorek pomykalam na matołku i chodziła super, jak w poniedzialek. Wygieta, żula wędzidlo. Lubię takie jazdy jak widze jakieś drobiutkie kroczki naprzód. Po prostu jazda superowa!!!

    Z kolei we srodę jak na złośc chyba i ja nie w keks i Holdziak. Pędziłą, wyciągala mnie za rece jak starą szmate do podlogi. Było bleee. Duuuzo pracowałam mimo wszystko w kłusie, heh i jedynym efektem tej jazdy bylo to ze szla w miare normalnym kłusem… No coments. Na woltach gubila rytm, jak nie odstawialam wodzy spływala z wolty…
    Niestety ma tak ze chodzi od wodzy:/ a nie od dosiadu.
    Później stracilam cierpliwosc i poprosilam Gosie by wsiadla – ona jako jedyna ze znajomych osob nie jezdzila na wiewiorku.
    Pogadalyslmy potem troche o tym co jest nie tak i u mnie i u rudej. Także plan mam taki ze znow wraca więcej lonży, i jednak chyba nie na wypinaczach a na pessoa, albo chambonie. Zeby się kobyła powyginala.

    W czwartek miala miec wolne bo chodzila dni pod rząd. Puscilismy ja na trawe przy ujezdzalni na ktorej śmigla siwa.
    Holda byla jakaś smutna, nie chciala cukierka ode mnie, oczy jakies nie teges.
    Ale łazila, jadła trawę i nie zdradzala ze cos nie tak. Choć mi nie pasowalo.
    Potem poszla z siwą na ujezdzalnie tarzanko. Jedno, drugie, ósme… Przy tym nie wykazywala chęci do wstawania:(
    Kolka of course… Tym razem nie obyło się bez weta…
    Zastrzyki, proby kladzenia się w boksie, powrot ze stajni grubo po 23.

    Ehh chyba dobrze ją po prostu znam. Od początku coś mi w jej nastroju nie pasowalo, choc nie reagowala na dotykanie brzuszka….

    Ale wczoraj ok juz cały dzien. Jadła dobrze, hasala na łące i wzięłam ją na spacer wierzchem do lasu. Step, klłusik.
    Karol nam z buta towarzyszył a Holda pół drogi uskuteczniala styl „przyczajony tygrys, ukryty smok” i czekala az jakis koniojad wysoczy z krzaczorow i ją zeżre.
    Pogoda nam nie za bardzo dopisała, ale było super. Jeszcze odwiedzilismy stara stajnię – to obok, pogadalismy z Nelą – zresztą potem do nas przyjechala.

    Dzis na kurs – ble. Tak mnie wkurza nauczyciel ze szok. Nie lubię żartów w jego guście a na zajęciach cierpie na ADHD;] Kto wysiedziałby 3 godziny zegarowe?

    Potem koni, zresztą konie codziennie – jakies to takie naturalne jak kawa:D

    A zpomnialam dodac ze schrzanil się moj laptop, nie spodziewajcie sie zatem mnie na gg za czesto. Bedzie tez zastoj w odwiedzaniu blogow. Bo korzystam z pozyczonego kompa teścia.
    To jak sie zachowuje wygląda jak uszkodzenie mechaniczne… Do chrzanu… Mam tam duzo rzeczy do magisterki i nie wiem czy da sie odzyskac je…

    Trzymjta sie!!!

    P.S. W Geniuszach bede tylko w sobotę!!!

    Dzis miałam dośc męczący dzionek. Rano sprzątaląm i skonczyłam kolo 16 dopiero…
    Zresztą w sumie chyba jakaś zrąbana jestem po wczoraj – po zawodach, bo jeszcze w stajni do 12 prawie grilowaliśmy;]

    A dziś jezdzilam sama, Karol tylko zawiozl mnie, poczekał az wsiąde i musiał jechac. A potem się pogmatwało i nagle się okazało ze mu się przedłuzy załatwianie spraw i czekała mnie radosna perspektywa 50 min spacerku do domu. Ale dzięki życzliwości mamy Magdy dotarłam autkiem pod sam dom.

    Co do jazdy – jak siodłaliśmy lekko zaczęło kropic. A jak już doszłam na ujeżdzalnię lało jak z cebra.
    Jezdzilam tylko na połowie ujeżdzalni, bo na reszcie trawa mokra a ja mądra haceli nie wkręciłam.
    Holda dzisiaj była wyjątkowo grzeczna. Ładnie się wyginała, dała mi szansę pojezdzenia kłusem wysiadywanym bo nie zasuwala jak torpeda.
    Galopy bardzo spokojne, bez dzikich zrywów.
    W ogóle taka cacy jakby ktoś podmienił.

    Po jezdzie rozebralam ją i poszła dalej na padok integrować sie z Siwą.

    A zapomniałam napisac że przyszedł moj czaprak z konikiem Nici;] i już dzis go szmaciłam w deszczu;] Fajny jest, bo dobry jakościowo, duzy i sympatyczny. Holda tez wyrazila swoją aprobatę po jezdzie i jak zdejmowałam ochraniacze obślimoliła czaprak.

    Na koniec standardowo parę zdjęc:D
    7619079_d.jpg7619081_d.jpg
    Ta fota ma tytuł „ja tu moknę a ty sie focisz:D”

    7619078_d.jpg
    A to moje kochane freciaki wyłażące z szafy:D

    Ostatnio notki często, ale zawsze mam kilka fot ktore mi się podobają i to raczej sie robi foto album z opisem;]

    Dzis wydawałam pieniązki „dziendzieckowe”. Kupiłam duuuuzo fajnych rzeczy za jak na tyle rzeczy stosunkowo niedużo;]

    Wczesniej w stajni, udana jazda. Drązki ok, choc w kłusie wysiadywanym pędziła i nie dała mi dzis szansy wsiąsc. Galopki coraz lepiej, już prawie nie ma stracha, w miare wsiadam w siodło, i nie wiszę jej tak na ryju. Po galopie jak zwykle rozchodzona i raczej chętna do galopu niż do klusa.
    Jeszcze dużo przed nami, ale się ciesze ze ja sie coraz bardziej przelamuję. Po jezdzie puściłyśmy z Gosią kobyłki a Holda jak zwykle polazla w swoje ulubione drzewka:D

    Jutro seminarium, miałam przyniesc kawałek pracy… Zbałamuciłam, przez konika of course…
    Ehh bede sie jutro gęsto tlumaczyc.

    Dajcie znac kto jedzie do Sokólki – startowac lub jako widz. Ja jadę oglądac i steskniona licze na spotkanie;]

    A dzis moja freta Pippi ma drugie urodzinki – czas szybko płynie, niedawno była małym kaczanem;]

    No i to na tyle…
    Trzymajcie się ciepło!!!!
    7494016_d.jpg7494050_d.jpg7494051_d.jpg7494052_d.jpg7494053_d.jpg7494054_d.jpg7494055_d.jpg7494058_d.jpg7494056_d.jpg7494059_d.jpg7494131_d.jpg

    Minął tydzien, no prawie od przeprowadzki.
    Siedzę sobie i piję kawę frappe, z kulką lodow waniliowych, bitą smietaną i polewą czekoladową. Słomka różowa, kostki lodu w kształcie gwiazdek i serc. Pełen relaks…
    Stawiam grubą krechę, odkreślam to co było, nieważne. Ale cieszę sie że się potoczyło tak. Dochodzę własnie do takiego wniosku, ze dobrze wybrałam, choć teraz jest moment przejsciowy.

    Przejsciowy, ale mój kon jest szczęśliwy. Boks ogląda jak je i śpi, reszta na podworku. Chyba ze pali słonce to podczas mega upału w stajni, gdzie duuuzo chlodniej.
    Cieszę się jak widzę ze o 21 mój kon hasa!!!!
    A i Holda chyba happy jest z takiego stanu rzeczy. Biega z Siwą, wcina trawę az uszy się trzęsą i bawi się z wierzba – znaczy wyciera w nią i chyba zabawa ma lekko dewastatorski charakter.
    Ogólnie nieco się rozwydrzyła bo w sumie lepiej bawic sie z kolezanką niż np. grzecznie stac przy czyszczeniu, ale widzę ze jest mega zrelaksowana.
    S3010058.jpg

    Wczoraj wsiadłam tylko na stepa bo czułam się be, ale konio sie poruszał bo Karol najpierw do lasu zabral wewióra a potem na ujeżdzalni smigali.

    S3010056.jpg

    Ogólnie jedynyym minusem jest to ze komary nas zjadają, konia też. Chociaż Holdziak jest posiadaczem derki siatkowej do jazdy, ktora jest calkiem niezła.
    7363418_d.jpg7363419_d.jpg

    Dzis zaplanowałam lonżę, bo niestety przeprowadzka wytrąciła nas z rytmu 2 razy lonża w tygodniu.
    Bo dzis w sumie i z jazdą by było cięzko, bo dzis trening Ferensteina, wiec przelonżuję i będę oglądać.

    AAA dzis Dzien Dziecka- jak ja lubię ten dzien!!! Wszystkiego naj wam życzę. Ja włąsnie siedzę i myślę co sobie kupię he he a cięzko wymyśleć coś „niekonikowego”.
    Dzis też jest koncert „Daab”, ale niestety Karol ma jakiś egzamin jutro i mówi pas, nie pójdziemy… A szkoda…

    Jeszcze parę fotek z popasu:
    7442298_d.jpg7442299_d.jpg

    Trzymajcie się ciepło!!!


    • RSS