konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 3.2005

    Moje dzionki w Sztokholmie dobiegają konca, w poniedzialek wyplywam, we wtorek kolo 20 bede juz w domku, a we srode bede szalec na koniach:)

    Najpierw pare opowiesci zakupowych: kupilam sporo rzeczy m. in. rajtrok – tak kochani jak nie pojade nigdy na zawody to kiedys do trumienki tez jak znalazł bedzie:)130518.jpg

    Holdziakowi kupilam dereczke taką jesienno wiosenna w kolorze feministek:D
    AC_2_20.jpg

    Karolowi kurteczke z Horki i jeszcze pare drobiazgow. W sumie zaszalalam z kasą – ale bede sie martwic potem, na pewno nie dzis ani jutro:) Wydalam wszystko co mialam, to co dali mi rodzice, to co wyslal Karol:) Pogięło mnie ale dobrze mi z tym:)

    Co do miejsca w ktorym bylam i ktore mnie urzeklo to STADION JEZDZIECKI. Trafilam tam przez przypadek, szukając sklepu konikowego. Jest to ogromny teren na ktorym jest wielki stadion do jazdy, miejsce na zawody na srodku, tor dookola. W tym kompleksie jest bar, 2 hale i mnóstwo stajni.
    Jak tam dotarlam to wypytawszy sie uprzednio jakiejs wlascicielki konika dowiedzialam sie co i jak.

    Trafilam na hale gdzie najpierw byla lekcja ujezdzenia dla mocno juz zaawansowanej aczkolwiek mlodziutkiej dziewczyny. Stalam jak urzeczona przez godzinkę i gapilam sie na ciągi, piaffy, pasaze i sluchalam niezrozumialych dla mojego ucha uwag trenera.
    W drugiej hali szalaly maluchy na poniakach – rozkoszne kucyki, tez pogapilam sie i tak minelo mi tam 3 wspaniale godziny!!!
    Jutro moze jeszcze ostatni raz uda mi sie pojechac wiec wpadajcie na blog beda fotki = jesli Asia mi je zrzuci – dzieki za to:D

    Na Holdzi Karol ponoc juz coraz wiecej jezdzi, klus sie zaczal, wraca do formy, juz nie znaczy w klusie. No i dzis miala 1 jazde na podworku w tym sezonie!!!

    I na koniec zdjęcie mojej kolezanki koniary Nathalie, wlascicielki Kidmana.
    Big hugs for you!!!
    S3010664.jpg

    Notka miala powstać duzo wczesniej ale niestety net sie spsuł i nie dzialal 2 dni więc piszę dopiero teraz.
    W stajni bylo fajnie, i w jakis sposob inaczej niż u nas. Większośc koni tam to kuce Connemara, smiechowe takie ale bardzo sympatyczne.

    Kucol znajomej nazywa sie Kidman, i jest to kucyk który nieźle juz się kiedys wykazywal w WKKW i moja kolezanka kupila go wlasnie by trenować WKKW. Ma go dopiero od dwóch tygodni, więc jeszcze dużo czasu uplynie zanim się totalnie zgrają. Teraz zaczyna z nim dosc powaznie juz trenoeac to znaczy raz w tyg. dresaz, raz skoki, a reszta praca na ujeżdzalni i tereny.
    pony.jpg

    Jesli chodzi o to czym się rózni tak na pierwszy rzut oka tam: no więc z tego co rozmawialam większosc koni jest raczej ogolona, wynika to w duzej mierze z tego ze są to kuce (niestety u nas malo popularne:), które mega obrastają w tamtejszym klimacie i niestety z takim mamutkiem zarośniętym cięzka jest praca.
    pony1.jpg
    Także na podworku w dereczkach.

    Po zdrugie odczulam jakoś ze te konie zamulone takie:) Nie ma brykanska na padokach, takie leniwe wygrzewanie się w promieniach słonca.
    Zastanawialam się tez jak te koniki nie ulegają kontuzjom, skoro wiele padokow jest po prostu na skalach:) W sumie taki urok Szwecji:) Chyba koniki po prostu ostrozne są – he he

    Stajni jest tam naprawde sporo, jezdziectwo jest bardzo popularne, no i stad te 35 adresow sklepow:) Ja nie zwiedzilam nawet polowy…

    Obok bylam tez w takiej „wypaśnej” stajni gdzie stoją juz typowo kuce sportowe. W sumie to byla raczej wycieczka taka nielegalna, nie udalo sie zrobic fotek, bo starają się w jakis sposob trzymac w tajemnicy co i jak i do stajni cieżko wejsc bez znajomosci.
    W sumie stajnia bardzo ladna, na 24 konie – choc nasza studziankowa niewiele odstaje. Konie stoją na trocinach- wszystkie. Piękna, ale naprawde piękna hala, kameralna ale b. duza ze sporymi trybunami.
    Tylko konie biedne na padokach… Na małych parcelach wydzielonych pastuchem pojedynczo by sie nie pokopały:/
    pony3.jpg
    W tle widac wlasnie halę.

    W sumie bylo super!!! W ogole w jaikis sposob latwiej mi zniesc rozłąkę z konmi jak tu codziennie spotykam kilka przyczepek ciągnących gdzies konisie:]

    Wracam juz za tydzień kochani – do Karola, do Was wszystkich i do moich kochanych futrzakow.
    Do Holdziaka z ktorym jest coraz lepiej a nawet juz ok. Karol juz zacząl stęp pod siodlem, luzem ponoc jak buiega nic nie widac.
    Po prostu trzeba wracac do pracy się brac!!!!

    i na koniec jakby wpadla tu Nathalie

    Thanks that I could visit your stable!!!!

    Przyjechalam na miejsce w piątek, podroz byla calkiem spoko – najpierw do Gdanska autem, potem promem 18 godzinek i bylam na miejscu. Wysciskalam się z tatą:) i jeszcze od promu sporo jechalismy autem – fajna droga 70 km a po drodze głownie same stajnie!!! Także napatrzylam się na koniki rózniaste.
    Ponieważ jeszcze w piątek bylo sporo czasu a rodzice byli zajęci polecialam a raczej pojechalam do konskiego sklepu od razu i kupilam sobie konikowa czapeczke bo zmarzlam w głowę /jest tu mysle duzo zimniej niz u nas…/ i gąbkę w kształcie konika:D
    Potem mialam jeszcze przygodę bo umowilam sie z rodzicami i najpierw mialam jechac metrem, potem sie przesiąsc na pociąg i wysiąsc na konkretnej stacji. Ale nie wiedzialam ze wsiadlam w pospieszny i pojechalam hen hen daleko:D i musiala mama po mnie przyjechac:D

    Wczoraj odwiedzilam kolejne sklepy konikowe – sztuk 3 o zajelo mi jakies 4 godziny bo byly bardzo porozrzucane po miescie. Więc latała z kartką z adresem i byla to wycieczka pod hasłem UŻYWAJ JĘZYKA ZA PRZEWODNIKA:D
    Wszystko w sklepach bardzo drogie -hoh derka za 800 zl:/ Mam jeszcze 35 adresow i mzoe znajde cos sensownego bo na razie tylko sklep z czapeczka byl w miare.

    Dzis na pchlim targu kupilam fajne butki 200063.jpg
    Takie samiuskie tyle ze nie nówki:) Takze jestem calkiem happy. Do tego oczywiscie dzis jadąc na phli targ mialam problem bo sie spsula potrzebna linia metra, mialy byc autobusy zastepcze, w miedzyczasie naprawili i zajela mi podroz nie pół godziny a 1.5:/

    Bylam tez dzis na takim orze wyscigowym gdzie są wyscigi takich wózków dwókołowych i wlasnie z tego miejsca mam fotki
    sz3.jpgsz2.jpgsz1.jpg

    Ten kon jest wielkosci trzypiętrowego domku conajmniej:D

    A ja juz stęskniona jestem za ludzmi znajomymi, za Holdą, konmi (m. in. Norkiem) i calą resztą, stajnią.
    Sciskam was mocno, pozdrowionka z mroźnego ale słonecznego Sztokholmu.

    Mam nadzieje ze we czwartek uda mi sie pojechac z tą dziewczynką znajomą na trening skokowy, bo jest umówiona z jakims super trenerem.

    A na koniec wstawiam zdjątko zrobione albo przez Magde albo przez jej rodzinke (dzieki) Czarusia i Holdziaka
    rudicezar.jpg

    Tak się złożyło ze na dniach doslownie padł pomysł bym pojechala z mamą na 2 tygodnie do taty do Sztokholmu. Juz postanowione, jade w czwartek, wracam juz w kwietniu (5 kwietnia). Potrzeba mi relaksu, przytulenia sie do taty dawno nie widzianego… Choc wiem ze bede tesknic za rudym matołkiem.h1.jpg
    Ale wiem ze Karol dobrze bedzie sie nią zajmowal wiec przynajmniej to mnie nie stresuje.h2.jpg

    Ostatnio przelamalam sie – zreszta juz zdrowa jestem i jezdzilam sobie na Krywie i na Norku.

    Na Krywce wspaniale bylo a na myszy jak zwykle smiechowo. Zresztą mam na nim pierwsze w ogole zdjatko i jak czub wyglądam hy hyn1.jpg

    Poza tym Z Rudą lepiej, bryka juz teraz za kazdym razem podczas prowadzania, roznosi energia i mam nadzieje ze sie niedługo wyliże z tego.h3.jpgh4.jpg

    Stoi na srodkowej stajni cały czas, ja zmienilam siodlarnie bo ciezko mi przez całą halę ciągac i stałam sie szczęśliwą posiadaczka szafki na sprzęt i dzis przeprowadzilam sie:)To znaczy zabrałam z korytarza i z Ewcią do siodlarni kubowej wjechalysmy nią:)Poukładałam całe swoje gradobicie i przeraziła mnie ilośc:)Po co mi 3 komplety owijek:)
    Ale w sumie wszystko sie zmiescilo!!!
    szafka.jpg

    U taty bede miala necik wiec bede miala z wami kontakt:) Mam nadzieje ze uda mi sie pojechac z taką małą znajomą Nathalie do stajni – ona ma kucyka i teraz kupila jeszcze jednego:] Nacykam fotek mam nadzieje!!!
    Mam nadzieje ze uda się tez jakies cudenko Wiewiorce kupic!!! Mam nadzieje ze magistreke troche u taty popisze:)

    Pozdrowionka dla wsiech!!!
    h5.jpg

    No i Ruda jest paskuda:) Rozrabiara i w ogole, roznosi ją energia, i chętnie bryka ze mną na drugim końcu lonży:]

    Widać poewną poprawę w stępie ale jeszcze klusować nie daje rady, więc jeśli chodzi o opiekę to spacerki na lonży ciąg dalszy i smarowanko zadu. Glinka jeszcze nie przyszla ale mam nadzieje ze jutro już będzie.

    Dziś się zdenerwowalam, bo przyjechalam do stajni i od razu do wiewiorki a ona zdenerwowana szaleje w boksie, bo wszystkie konie z pensjonatu poszły brykać na padok, a moje słonko zostało samo, patrzyło w okineko, plakało i wariowalo w boksie.

    Dobrze ze prezes byl bo poszlismy na pensjonat i jak zobaczyl jak rudzielec swiruje to zaczal mowic ze jeszcze ze stresu nauczy się jakiś głupot, i ze bez sensu konia denerwowac…
    I tak Holda została przestawiona na srodkową stajnię, bo tam zawsze jakiś kon zostaje, czy Argon, czy Emisja.
    Także weselej jej bedzie.
    W nowym boksie strasznie spiewala i niespokojna byla, ale bedzie musiala przyzwyczaic sie, bo dzis myslalam ze pęknie mi serce…

    Mam nadzieje ze lada dzien przyjdzie jej zabawka do boksu, więc może choć troszkę się tym zajmie i będzie jej weselej. Marchewek na pocieche zjadla dzis chyba więcej niż powinna:]
    0000000669.jpg

    Poniewaz lepiej się czuję chcialam dzis wsiaśc na coś, ale tak się złożyło ze ja mam szczęscie i zawsze trafię na zbieranie kamieni na hali po bronowaniu – dzis zbieraliśmy tylko 1,5 godz:) Było nader wesoło zwłaszcza dla prezesa z okna z pewnym gadzetem w ręku:] Potem przyjechaly koniki dwa: Cezar i Drumla (Ewa nie dosłyszala i myślała ze kobyła się nazywa Trumna:).

    Także w sumie dzis poprowadzalam małą (byłą jak anioł – na serio), natarłam zadek, pogadalam, posiedzialam. Fajnie było:)
    No i na reszcie mam ocieplane bryczesy!!! Nie bede marzła i chorowała:)

    Trzymajcie sie!!!

    Wczoarj u Holdy był wet. Dużo sobie obiecywałąm po tej wizycie, chyba po prostu łudziłam się ze usłyszę ze to bzdet ze za tydzien minie.

    Tymczasem sprawa wygląda tak, ze przed nami długi okres rekonwalescencji, przy dobrych wiatrach w maju będzie mozna wsiasc, na razie codziennie spacer w ręku stępem, nacieranie zadu maścią, zakładanie glinki na „zdrową” nogę która puchnie w wyniku odciązania chorej strony.

    Trzeba jej kupić jakiś dodatek na scięgna, stawy i więzadła który moze nieco pomóc w procesie dochodzenioa do zdrowia. Szkoda ze preparaty te kosztują od 300- 600 zł:(

    No ale cóż, trudno.
    Teraz jest mi cięzko, dzięki wszystkim za mile slowa. moze za bardzo rozczulam się nad sobą, nie umiem poradzic sobie z tą sytuacją, i bardzo mnie to przygnębia.
    Odechciało się jezdzic, jak nie mozna na wiewiorce, mam nadzieje ze przejdzie.

    Trzeba mi dużo siły czego i wam i sobie zycze.

    Nie musicie komentowac, nie wiem czy teraz bedą regularne notki. Po prostu dzięki ze jesteście.

    poct.jpg
    Dzięki Bris za te pocztowkę – ciepło mi się zrobiło:)


    • RSS