konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 6.2004

    W sobote wstałam o 5 rano i klepalam testy na prawko bo miałam raczej pewnosc ze 2 dni na nauke testow nie są wystarczające…. O 8 egzamin- teoria do przodu, a na placyku zawaliłam parkowanie prostopadłe tyłem, ale sie nie martwie bo przynajmniej wiem ze nie zostałam na chama uwalona przez egzaminatora a śmignęłam sobie ostro po pachołkach.
    No i po tych zmaganiach pojechalismy do stajni bo miałam pomoc Gosi ze sklepu przewiezc konia do Supraśla. Wszystko byłoby nawet ok gdyby nie to , ze stoimy sobie, na padoku widac Holde z kolezankami i nagle Filana myk przez ogrodzenie, a za nią ruda i jeszcze Tatanka i Damnica
    p21.gifp25.gifp27.gifNajpierw nawet nie odbiegły zbyt daleko, stratowaly babie kartofle i w 6 osób była realna szansa złapania ich. Ale w kartoflach nie zabawiły zbyt długo i pobiegły najpierw galopem wsciekłym do wioski, a potem heja na pola. Początkowo bieglismy szukając ich i najbarzdziej przerazające było to, że wcale ich widac nie było. wiec przyjechał pan Jarek i autkiem gonilismy uciekinierów. Finalnie udało się je zgonic z drogi i wbiegły na pole a tam udało się złapac najpierw Filane a potem i reszte. Szkoda ze to było jakies 4-5 km od stajni, juz w okolicach Nowodworców…. Ewa z Pawłem calą drogę biegli z konmi, bo mieli wierzchem na zawody jechac, Magda z Karolem prowadzili konie jakąs godzinę i jak przyszli to my już wyruszalismy na zawody (bo ja sie zapakowałam do samochodu i z Adamem i panem Jarkiem wrocilam do stajni).
    Na początku miałam lekki schiz na Piracie bo nie siedziałam nigdy na nim. No i mielsimy stępem jechac ale przez ucieczke koni całą droge prawie kłusem zasuwalismy. W lesie było fajnie, ale na asfalcie juz w Supraslu nie za bardzo, bo siwe dwa zeswirowały na moscie, jakis debil PKSem zamiast poczekac to sie ładował, z naprzeciwka samochody tez a one dęba stają na srodku drogi i zwroty na zadzie:( ale cała reszta koni ok sie zachowywała wiec jakos dotarlismy na miejsce.
    Potem tez było męcząco, bo Gosia startowała na Ohio i na Piracie i trzeba było ciągle jednego głupka pilnowac, zamieniac siodła, wypinac wędzidła.
    No i w sumie na zawodach malo widziałam, komisja sedziowska była do d…., chodziłam 2 razy by przesuneli Goski przejazdy i mowili mi ok, nie ma sprawy. A jak co do czego to miala 1 konia przerwy:/ Brak słow….
    No ale ogólnie było fajnie, do stajni wracal na Piracie Karol i w przeciwienstwie do zeszłego tygodnia to wczoraj koni az w nadmiarzep23.gif

    Pippilotta Viktualiapipi.jpg

    Ruda w kąpielimycie.jpgmycie2.jpgmycie3.jpg

    No i piękna kartka która dostalam od Brisy!!!! Thx kolezanko kofana:)
    pocztowka.jpg

    No więc ostatnio się wiele dziwnych rzeczy u mnie, ale po kolei.
    Najpierw rozchorowała się na fretka, bylismy przekonani że ten czubek najadł się gąbki z kanapy i dlatego choruje. Byliśmy z nią 3 dni pod rząd u weterynarza, było lewo i zapowiadało się ze będą ją operowac, a ona taka bidulka mała była coraz słabsza….p12.gif
    No ale na szczęscie po wielu zastrzykach, rentgenach Pippilotta Viktualia do zdrowia wróciła i już ok byłop1.gif
    No i w niedziele sobie wszystko fajnie zaplanowałam,) zapomnialam napisac ze w Markowszczyznie runde honorową tylko widzialam) i mialam posmigac na Holdzi. A tu telefon ze stajni ze ruda ma kolke i ja znowp12.gif Biedna taka była strasznie, zastrzykow dostała mnogo, wet byl 3 razy, no i nie wiadomo od czego kolka. Ale juz tez git sie ma p2.gifale po kolce to bardzo lekko na niej jezdzilam bo oslabiona misia jeszcze.
    Wczoraj Karol miał obrone i wreszcie jestem żonką magistra he he:) Byłam z nim cały dzien w budzie i tez sie nastresowałam.
    A jutro z kolei mam egzamin na prawko: po pierwsze nienawidze jezdzic, po drugie teorie znam ch…. a po trzecie juz zaczynam sie stresowac, choc bez sensu bo przy takichh umiejetnosciach i tak nie zdamp7.gif
    No wiec ten tydzien nie był wcale konikowy tylko do dupy jakis, ale mowi sie trudno bo nastepny bedzie bardziej:)p23.gif

    No więc ostatnio nie zdarzyło się w moim konskim życiu nic spektakularnego więc i notka zwyczajna będzie, tyle że dzięki Brisie będą w niej fotki!!!!
    Fotki moim nowym aparacikiem, z którego sie bardzo cieszę, choć na baterie duzo kasy idzie.
    Ostatnio jeździ się zwyczajnie – głownie z „dodatków” drągi w kłusie. Trochę mnie Magda ostatnio męczyłą na kołach w galopie, ale nie było to superowe, bo w końcu konikowi sie znudziło:)
    Maadzik też wsiadł na Holde a ja radowałam oczy patrzac na to jak moja kobylka zachowuje sie pod kims kto potrafi pokazac jej zebranie i umie duuuuuuuuuuzo więcej (Ale podliz:)
    Zachaczylam tez w zeszlym tygodniu o sklep jezdziecki i zaszalalam sobie: kupilam Vereduski czarne, derke polarową bardzo fajową, szary czaprak fajnie pikowany, masc do wcierek i cukierki konikowe. Rozpuściłam tym samym duuuuuuzo kasy zaoszczędzonej, ale mysle ze Holdzik zadowolony z nowego sprzetu:)
    No i wczoraj głownie pod wplywem mamy (ktora maluje farbami olejnymi) kupilam blejtram, farby olejne, pedzle i namalowalam swojego rudzielca. Szkoda ze te farby tak smierdza….
    Pozdrowionka i do zobaczenia pewnie z wiekszością w Markowszczyźnie!!!!
    No a dla Gabi POWODZENIA!!!!!!!!!!
    holda.jpg

    holda2.jpg

    holda3.jpg

    holda4.jpg

    holda5.jpg

    W sumie prócz zawodów nie zdarzylo sie nic ciekawego – jazde mialam spoko, choć na przeszkodach w klusie zaczynają sie Holdzikowe kombinacje, bo z galopu jej łatwiej, a tu kurcze wredna pani nie daje:)
    No zapomnialabym – mam nowe kudły. Ledwo kask wcisnęłam:)
    pozdrowionka
    a za jakis czas sensowna notka!!!!
    fot1.jpg

    Gosia i Pirat
    fot2.jpg

    fot3.jpg

    Adam i Alojzy
    fot4.jpg

    Pan Jarek i Cyrylek
    fot5.jpg

    Niegrzeczna łatka
    fot6.jpg

    Karolina i pan Krzysztof Ferenstein

    fot7.jpg

    Kamila i Czika

    fot8.jpg

    Ja i Holda
    fot9.jpg

    fot10.jpg

    No więc wczoraj pojechalam sobie do stajni z myślą że jak zwykle we wtorki nie pojeżdze /wtorek – trening Ferensteina/. A tu niespodzianka, słaby mlyn, i wszyscy sie smieja ze Holda ma potege bo 1,5 m przez ogrodzenie uciekla (pomine fakt, ze nie wiem gdzie tam takie wysokie ogrodzenia bo jakos nie widzialam:)
    Pan Jarek mowil bym sie przebierala i bede jezdzic. Szybko jakos sie uwinelam i sonie jezdzilysmy. Obok ujezdzalni stal straszny koniowoz i Holda sobie „chody boczne” przy nim cwiczyla – taki byl straszny. Nie dala sie przekonac do niego nawet jak przystawalysmy i patrzyla sobie, bo zaraz zaczynala sie cofac i uciekac /koniowoz byl otwary, a jak go zamknieto to jej przeszlo/.
    Na poczatku 2 razy z klusika kopertke skoczylam, potem z galopu, potem stacjonatki byly. No i linia nawet z 2 sttacjonatami. Spoko bylo, czasem niestety nie utrzymywalam galopu i przechodzila konisia do klusa, ale po skroceniu strzemion lepiej bylo. Jak troche poskakalam to pan Jarek mowil ze w sobote na zawodach jade:)No i miala byc ostatnia przeszkoda – okser plotek. Najpierw Holda sie go bala, wylamala, no ale kilka razy sobie objechalysmy i w koncu skoczyla. Ale przeszkoda byla dla niej taka straszna, ze zamiast pojść do przodu, wybila sie bardzo w gore (ponoć imponujaco wygladalo wrecz), podbila mnie zadem (jak w baranku), przeskoczyla ale ja nie mialam szans utrzymania sie w siodle. Polecialam sobie (pan Jarek mowil ze niezle glebnelam) i az kask pekl…. Stuknelam glowa, dupa i chwilke lezalam, ale zaraz wstalam, wsiadlam i jeszcze stacjonate skoczylam. I na szczescie skonczylo sie meczenie mnie tym ze w sobote zawody jade:)
    No i mysle teraz sobie ze dobrze ze mam takie przyzwyczajenie, ze nie wsiadam bez kamizelki i kasku – bo moze co innego by mi peklo… I w dupie mam ze niektorzy mowia ze to obciach!!!
    No i dzisiaj troche mnie jeszcze boli szyja i tylek, ale martwi mnie to ze niestety musze przyniesc flaszke a nie ciasto, bo zdecydowanie pelnoletnia jestem:)
    Pozdrowionka dla wsiech!!!!!


    • RSS