konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 5.2004

    No więc zaczne od tego czemu ostatnio nie bylo notki: po pierwsze nie mialam weny, po drugie nie chcialo mi sie, a po trzecie wzszyscy z ktorymi gadam na gg wiedzą ze net mi się ostatnio tragicznie pier…. Mam już po prostu dosc bandy fachowcow, ktorzy setki razy przychodza by naprawić i gowno z tego wynika a teraz to juz jest tragedia….
    Ostatnio na konikach roznie bylo, czasami byl taki mlyn ze nie bylo jak pojezdzic, ale trudno :)
    Ostatnio skakalam sobie stacjonatki male i fajnie było!!! No a wczoraj to w ogole superowa jazde mialam: najpierw cwiczylam dodania w klusie i skracania – Holda walila glaba ze nie rozumie i że jak szybciej to galop a jak wolniej to step!!! Ale pozniej zakumala a moze odechcialo sie jej wydurniac i spoko bylo. W sumie wczoraj jezdzilismy na zmiane z Karolem, wiec konik sie wyszalal. Pojezdzilam sobie cavaletti z klusa, no i potem skakalam po raz pierwszy z galopu w ogole ( wczesniej skakalam tylko z klusa). No i pierwszy raz w zyciu skakalam skoki wyskoki. Bylo maksymalnie zajebiscie!!!!!!!!!!!
    W ogole sie nie balam, tylko z jednego najazdu mi nie wychodzilo, bo ciasno bylo, ale dzielny Karol dał rade:) Za tydzien zawody u nas (5 czerwca, sobota)!!!!Takze zapraszamy!!!!
    Zapomnialam napisać ze wczoraj był DZIEN KONSKIEGO OGONA – najpierw z Asią mylysmy ogon Alojzemu, a potem umylam ogon Holdzi. I teraz jest taki miły i pachnacy – tzn do wczoraj byl a dzisiaj jak pojade to pewnie już znowy Holdzik jest brudasek!!!

    No więc wczoraj byłam na zawodach u Gienka. Było bardzo fajnie choć zimno niemiłosiernie. Agnieszka zajęła 1 miejsce w skokach!!! Brawo dla Filuta he he i dla ciebie Aga bo całkiem oki było. Szkoda mi tylko Nelki co bidulka wierzchem do Grabowki wracala:(
    Ostatnio moja mama była u Ewy na lekcji i jeździła na koniku 1 raz w życiu – na Mahomecie. Była naprawde szczęsliwa i mam nadzieję ze jeszcze będzie chodzić.
    Nadal dużo z Holdą pracuję na lonzy i widac efekty jak sie na nia wsiada bo zuje naprawde ladnie a i nie ucieka z kol, i jakos tak fajnie ostatnio dogadujemy sie.
    Ostatnio (w piątek) pan Jarek namawial mnie bym poskakala. Nie bylo to jednak jakis czas mozliwe bo nie było koniczka- Karol zabral go do lasu:)
    Ale jak wrocil to na hali pan Jarek ustawil mi kopertke i skakalam. Bylo naprawde cudownie, to moj 2 raz w zyciu. Holda tylko raz wylamala ale spowodowane to bylo moim malo zdecydowanym najazdem. Bardzo sie staralam i chyba nie bylo potwornie. Karol dopiero w drodze powrotnnej powiedzial mi ze jak nie patrzylam i tylem bylam to podwyzszali kilka razy kopertke. PASKUDY;)
    Mam nadzieje ze sobie poskaczemy jeszcze bo jeśli chce się być lepszym to prawda jest taka ze trzeba dużo, a nawet bardzo dużo i pokornie trenowac. No i na razie bardzo dużo w klusie pracuje nad dosiadem i w ogole, bo jak jezdzi sie tak naprawde troszke wiecej niz pol roku / w tym niestety baaardzo długo na lonży na korelu:/ to niestety dużo trzeba pracowac nad sobą. Może nie niestety, a na szczęście bo jak ma się jakiś cel i ukochanego konia to praca staje się przyjemnoscia.

    Dzisiaj zawody w Niewodnicy. Deszcz lał okropny, więc byłam tylko chwilę. Potem do Holdzo pojechalam, raczej pesymistycznie nastawiona na jazdę na hali.
    Jak przyszliśmy To bardzo miłe, i czasami się jej zdarza:) Wyczyściliśmy i osiodłaliśmy miśkę. Na początku Karol jezdzil, i Holdzik troche swirowal. Ze niby hala straszna, i zjada konie:)Rozumiem jej strach, bo to w sumie nowe miejsce, nie widziala takiego czejoś jeszcze. Pochodzila sobie, poklusowala jak wyscigowka i ja wsiadlam.
    Na poczatku po obwodzie jezdzilam a potem wolty robilam, ale konik bronil sie przed wygieciem.
    Przyszla Ewa instruktorka i mi naprawde pomogla. Powiedziala zeby mocniej ją wewnetrzną lydką wypychac, zewnątrzną wodzę skrocić a wewnętrzna odstawic na bok lekko. Niby to robilam wczesniej, ale jak Ewa uporzadkowala mi te wiedze to tak inaczej.Na jedna strone w miare ok bylo, a na druga to nameczylam sie bo uciekala mi z kola.
    Z nia jest tak ze ona w zakretach zamiast wygiac sie to sie kladzie jak motocykl. Strasznie sztywna jest.
    Potem wsiadla Ewa i popatrzyla jak chodzi. No i poradzila by ja polonzowac na wypinaczach, to sie wygnie i uelastyczni, bo z siodla to tylko sie zrazi do reki:(
    Tak wiec poprosze by mi pokazala jak to zrobic prawidlowo, by jej nie skrzywdzic i bedziemy pracowac.
    Po jezdzie zmeczona bylam, bo dzisiaj byla praca a nie wozenie tylka po obwodzie:)
    Duzo pracy nas czeka, bo Holda jest mloda i bardzo malo umie. Dobrze ze jest chetna do pracy i otaczaja mnie kompetentni ludzie, ktorzy sa w stanie nam pomoc.
    Ot i tyle. Jutro znow popracujemy.
    A do tych co bedą mówić ze jestem be bo chce zalożyc wypinacze – mowie by przeanalizowali wlasne zachowanie to podyskutujemy.
    Pozdrowionka dla Saluta, Filuta, ich właścicielek, Dominiki i wszystkich bywalców mego bloga:)

    No i finał jest taki, że jestem chora – mam zapalenie zatok, dostałam antybiotyk…
    Byłam dziś u Holdzika, nie jeździlam bo nie czuje się tak by smigac na niej. Wiec sie lonzowalaysmy. Najpierw bylo ok, zmiana chodow, a potem przyjechaly 2 koniki przyczepa i Holdzik zeswirowal… No wiec zaczela sie prezyc he he, ogon w gore i heja galopem. Ale ja uspokoilam i poszlysmy do stajni. Zmeczylo mnie glupie lonzowanie, bo przez chorobe jekas oslabiona jestem.
    Ale sie ciesze bo mam miesieczny w dwie strony do Studzianek i bede sobie mogla jezdzic kiedy chce i ile chce. Kupilam sobie tez „Konia Polskiego” i „Konie i rumaki” i bede oddawala sie rozkoszom czytania:)
    Ot i tyle, niezbyt dlugo moze, ale dawno notki nie bylo.
    A ja czekam kiedy bedzie popreg Holdzikowy….


    • RSS