konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2004

    Uklada nam się z Holdzią coraz lepiej. Każdy dzień przynosi nowe doświadczenia.
    Czasami jest ciężko, jak np. zabieramy ją z padoku i ona świruje w boksie bo nie rozumie, że jej koleżanki dalej śmigają! Któregoś razu tak przywaliła mi w skrzynkę ze szczotkami, że myślalam że po skrzynce:)Jej strata by była, bo ładna skrzynka…
    Ale na tym caly pic polega, by potrafić uspokoić ją.
    Cieszę się, ze to właśnie na niej przeżylam pierwszy teren w życiu! I że dala mi tę cudowną możliwość.
    No i myślę, że te osoby nieżyczliwe (każdy wie o kogo chodzi) powinny się spalić ze wstydu!
    Bo „niestety” nie sprawdzily się ich przypuszczenia, że będę do końca życia stępem po korelu jeździć. No i że po co mi koń na którym nie umiem jeździć.
    Nie chwalę się że galopuję godzinami po lesie, bo tak nie jest. Ale idzie mi coraz lepiej i bardzo mnie to cieszy. A o to chodzi by mnie cieszyło!
    No a do Kawalkady chciałabym przyjechać, ale to troszkę daleko jak dla początkującego. Ale może na wiosnę?

    Byłam dzisiaj w terenie z Holdą. Było cudownie. Razem z nami były jeszcze 2 koniki. Holdeczka grzeczna jak anioł jest, super żuje wędzidło i reaguje na nie. Cieszę się ze nie ma potrzeby korzystania z pelhamu!
    No i konik jak chodzi pod nami codziennie to uspokojony, wyciszony i gdzieś zgubił ten swój sławetny ciąg do przodu – a jest na lżejszych pomocach!
    Po prostu jak konikowi poswięcam codziennie czas to i grzeczna żabka z niej!
    Nio i spotkalyśmy sarenkę. Holdzik wcale się nie płoszy – a byli w lesie drwale, rzucali belami i mieli traktorek – a Holdzik ich gdzieś:)
    Ot i tyle, teraz wiem co to pelnia szczęścia!

    Ostatnoi mało u mnie notek, bo bardzo zajęta koniśkiem jestem. W niedzielę będzie już 3 tygodnie jak jest nasz! Jest pio prostu cudownie i codziennie wstaję szczęśliwsza. K. jest bardzo szczęśliwy też, chociaż nie przyznaje się.
    Wczoraj Holdzia odgięła sobie podkowę, chyba nastąpila na przod tylną nogą i musieliśmy wezwać kowala, czyli jej byłego wlaściciela. Stała grzeczniutko jak aniolek i moglam wtulić się w jej cieplutkie chrapki:) Ogólnie to juz coraz bardziej kuma kim jesteśmy, chociaż zabierana z padoczku tęskni za koniczkami.
    Byliśmy też ktoregoś dnia w lesie z nią na spacerku i było miluśko.
    No i czekany, aż odmarźnie ziemia, bo teraz jest beznadziejnie twarda. Ale wiosna niedaleko!
    No i zapomnialąm napisać że wreszcie dotarły do królewny szczotki do czyszczenia od mojego taty. Podobaly się jej bardzo:)

    Dzisiaj były wprowadziny, i niezla zabawa: stoł w stajni, ciuki do siedzenia, dużo jedzonka i wesolo bardzo!
    No i dużo się zdażylo: Holda stoi z Kawą w stajni, i już nie ma ryzyka, ze koza Gosia obgryzie jej ogon:)
    Na padoczku ponoć pięknie się bawily, chociaż myśleliśmy, że Kawucha będzie ją ganiać. A tu koleżanki superowe, a Horta stala z boku i tęskinila za źrebakiem:(
    Jak przyszliśmy to polonżowaliśmy miśkę i poganiala jeszcze po padoku. Dostala kantar rózowy, ful marchewek i byla strasznie szczęśliwa.
    Jutro do lasu z misią na spacerek!
    Papatki

    No i konisie już drugi dzień stoją w stajni:( Po prostu jest tak ślisko, że strach futrzaki wypuścić. Ja ostatnio szłam z przystanku do stajni 45 minut, a zawsze idę 25, tak było ślisko!
    No i koniki się denerwują i Holda też. Nie ma jak też jej polonżować bo na korel to raczej łyżwy potrzebne. Także teraz w stajni spędzamy jakieś 5 godzin dziennie i zabawiamy ją, by się nie nudziła.
    Kupilam jej drugą pilkę, strasznie zresztą fajną w Hippice. Wklejam wam linka, jak chcecie ją zobaczyć!

    http://www.usg-reitsport.de/start/index.php?lang=en&ns=1&lsub=54&rsub=&asub=1&cat_id=54&dep_kat_lnk=1&det=658&view=8&detname=Play%20ball%2C%20large

    W dziurę w tej pilce wkładamy marchewkę i siano o królewna super bawi się w tropiciela smakołyków, i całkiem nieźle przewraca pilkę, by dostać się do marchewki.
    Napracowałam się też trochę z umyciem siodła, popręgu, oglowia i wypastowaniem tego! Aż bolały rączki, ale teraz wszystko wygląda cacy!
    Ciągle też okazuje się że coś trzeba dokupić: także od mojej mamy Holda dostala wycięty czerwony czaprak Tattini, od K. rodzicow, czyli moich kochanych teściów dostanie kantar zapasowy ( bo ten już deczko brudny), kupiliśmy też drugi uwiąz bo jak robimy jej smarem kopytka w dużej stajni to potrzebne są dwa. No i miasia pod siodło też kupiliśmy:) Dużo wydatkow, ale jak za to pięknie będzie wyglądać!
    W piątek w stajni impreza: wprowadziny Holdy i Mursji (takiej stareńkiej uroczej klaczy). Także trzeba przygotować trochę pyszności!
    A jutro jak zwylke do koniczka, jednak sama, bo K. przyjdzie o 16, bo pracuje!
    Papatki


    • RSS