konisiefajowe blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2003

    dla%20tomtolinki.jpg
    Dziękuję Ci serdecznie!!!

    No i wczoraj na koniki zabrałam mamę i bardzo jej się podobało. Pani instruktorka oprowadziła ją i pokazała jej wszystkie koniki. No i mama zrobiła mi też tym że pojechała wielką przyjemność, bo bardzo ją namawiałam, by zobaczyła to co mnie tak wkręciło na maksa i poczuła to. Bo jest dla mnie bardzo ważną osobą w życiu i lubię z nią dzielić swoje radości. Nie mogę się też doczekać kiedy podzielę się z tatą tą radością. Mama mi mówiła, że wczoraj mu się chwaliła przez telefon że widziała koniśki:)
    No a jeździło mi się na początku fajnie, chociaż na środku dziewczyny lonżowały swoje konie, a Karmelowi się raczej to umiarkowanie podobało. Potem te koniśki poszły sobie, i przyszedł z instruktorką piękny ogier na lonży , ale gówniarz jeszcze. No i takie cuda wianki wyprawiał, ze się tak zeschizowałam, że prosiłam J. By mnie podpiął na lonże, bo jak mijaliśmy tego ogiera to Karmel zachowywał się tak jakby chciał mi dać przedsmak jazdy western!!!
    Dawno się tak nie bałam, a ponoć tak jest, że koń bardzo wyczuwa jak jeździec się boi i reaguje na to.
    No i na dodatek rano się obudziłam i ledwo mówiłam, a szyję mam szeroką jak głowa, baliśmy się że to świnka, bo chociaż stara jestem to nie chorowałam. Byłam u lekarza, i ponoć to węzły chłonne. Więc antybiotyk, i :( nie mogę wychodzić z domu, i nici z sylwestra.
    Więc ogólnie i delikatnie mówiąc jestem ostro wk…… i niezadowolona.
    Do tego zasmarkana, z toną chustek dookoła, i łeb mnie nie boli a nap…..
    A więc miłej zabawy sylwestrowej szczęśliwego nowego roku…….

    A więc byly zawody w skokach, towarzyskie. Było fajnie ale Karmel pod J. wyprawiał cuda wianki:( Jedynie co pocieszające, to fakt, ze pięknie wyglądał!!!
    Także J. chyba był średnio zadowolony. Jutro na 17 jestem umówiona na jazdę, ale moim rozterkom nie ma końca.
    W sumie to nic nie wymyślilam, ale cały czas watpliwości zaprzątają mi głowę.
    Dam znać po konikach, no i jak coś wymyślę!!!
    Papatki

    No i jakoś mi smutno, bo rachunek za neta przyszedl 180 zl, i koniec z blogowaniem w domu:(
    Do tego mam znowy końskie rozterki. Chcialam się na jutro umówić na jazdę, dzwonię do J. a tam okazuje się ze jutro zawody i hala zajęta. Ale pojedziemy z moim K. zobaczyć.
    Do tego ogólnie mam konikowy niedosyt. Bo niby miejsce w ktorym jeżdzę jest fajne, i w ogole, ale to nie to samo, co jeździć w klubie jeździeckim, także tam. Bo ja nigdy nie będę traktowana tam tak samo. Bo to wszystko przez to,że jestem tam a tak naprawdę mnie nie ma. Przez to też mamograniczone możliwości wymiany opinii z kimś bardziej doświadczonym. Mój konikowy świat niestety kończy się na J. i jego kofanym koniu…..
    Bo ja mam taki niedzielny kontakt z końmi. Jak umowię się z J. to jadę. Ale brak mi takich obowiązkow o ktorych piszą ludzie z klubow, jak czyszczenie konia, pomoc przy innych koniśkach itp.
    No i sma nie wiem co z tym fantem zrobić. Bo nikt do klubu mnie nie weźmie bez znajomości galopu:(
    Ale tylko w klubie bylaby sznsa na to by przygoda z końmi nie zaczynała i kończyła się tylko na jeździe raz w tygodniu. Zwlaszcza, że moglabym temu poświęcić dużo więcej czasu. No i tak jakoś mi smutno…..

    No i mikoł przyniósł mi leksykon z końmi Heleny Kholovej, a mojemu kochanemu J. sztylpy i rękawiczki do jazdy:)
    Do tego milion innych fajowych rzeczy. Wigilia była piękna, napracowaląm się fest, ale to moja pierwsza samodzielnie przygotowana wigilia. Wyświniłam nowy obrus barszczem – tylko ja jedna a bylo 9 osób!!!
    Ogólnie na luzie i bez nerwów, chociaż kończyląm sprzątac dziś rano, bo mimo szczerych chęci więcej do zmywary się nie zmieścilo:)
    Do koników tęsknię, i nie mogę się doczekać soboty, bo wtedy pojedziemy. I myślę sobie, że jak będę miała własnego konia, to zawsze w wigilię będę jeździć do niego z oplatkiem.
    Ogólnie to sielsko anielsko. Światełka na balkonie świecą, tak przytulnie, cieplo i domowo.
    Aczkolwiek tio chyba się będę abgymnicować, bo jeszcze jeden dzień świąt, i już na Karmela nie wejdę nawet ze stołka, bo brzuch uniemożliwi mi podniesienie nóg:) Koniec obżarstwa i basta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Wczoraj, tradycyjnie jak co roku po wigilii spotkaliśmy się w knajpce ze znajomymi.Tylko że wcale nie było fajnie, bo ful ludu, z nikom praktycznie nie można było porozmawiać, bo wszyscy pruli ryje. Część załapała jakąś depresję powigilijną i piła na umór, jedna dziewczyna smuciła się i plakała… Wrócilam rozczarowana, bo spodziewałam się ze wesolo pogadamy, a tu taki klimat!!!
    Ale trudno się mówi.
    Pozdrówka i robić mi tu kurczę brzuszki wszyscy, bo jeździectwo podupadnie!!!!

    linka-konkurs.jpg

    Zgłaszm się do milly na konkurs na bloga:)

    No i dzisiaj okazało się że A. jedzie na 14 na koniśki.
    Więc szybko się uwinęłam, bo pieklam pierniczki:)i poleciałam. A. jak zwykle się spóźnila, i zmarzłam, bo myślalam, że w superstarach będzie mi ciepło:)
    Poszłam więc do 4 okolicznych kiosków ruchu, by kpić nowe skarpetki, ale popatrzono na mnie jak na kretynkę, i dalej marzłam.
    Jak przyjechala A. to pojechaliśmy po jej M. do domu. Oczywiście M. nadzierał sie jak A. prowadzi samochód, chociaż wg. mnie nie mial racji…
    No i jak przyjechaliśmy, to J. nie było a taki chudy chłopak jeździł Karmela. Ale zaraz go wstawił do boksu, nie rozsiodłowanego, by sobie stał. Ale mokry był jak ściera, więc przykryliśmy go. Jak przyjechał J. to poszliśmy na halę. Ja dzisiaj tylko pojechałam się pogapić na postępy A. , bo dopiero jutro będę jeździć. A tam jeździł szef:) i stały przeszkody. Trochę z nim pogadalam, i mówil że jeśli myślę o karierze sportowej to kon taki kosztuje 150 tys…… bo nie ma sensu kupować byle czego………….
    Skomentujcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Bo ja myślę, że to kwestia operowania innymi kategoriami finansowymi.
    Ale się tym nie przejmuję, bo w końcu z tym wymarzonym koniem na pewno się spotkamy:)
    Szef fajnie skakał, tak więc tylko pozazdroscić.
    A. jeździłą już bez lonży, łydki ok, ale mysi popracować nad pleckami.
    Potem nakarmiłam Karmela jabluszkami,no i chyba dzisiaj będzie golony.
    Jutro nowa notka – już po koniśkach!!!

    No i przyjechała mama i dostalam gumowe buty Aigle, palcat, pakę na szczotki, faormy do gipsowych odlewów z końmi, rękawice do jazdy z 3 palcami, podpórki do książek z konmi alabastrowe, i kasko – toczek Cromwell!!!
    A wczoraj sobie jeździłam i było fajnie. Już tylko luzem, no i wsiema kłusikami, i wolty wokół J. i mojego K.
    W porządku i bez strachu, tylko się martwię, bo niedługo trzeba zacząć galop a ja po upadku mam schizy i się boję, bo w koncu wtedy byl 1 raz galopowania:(
    Dajcie znać jak sobie radzić z tym.
    W sobotę na 15 wiadomo gdzie:)
    Muszę Karmelowi kupić jakieś gwiazkowe cuksy!!!
    Papatki


    • RSS